sobota, 6 lipca 2013

Rozdział 10

- Jestem !! - krzyknęłam na cały dom.
- Dobrze - powiedziała mama przychodząc do salonu, po czym powiedziała - w pokoju masz gościa.
- Tyle to i ja wiem... ale kto to jest ?
- Nie wiem, nie znam chłopaka !!
- Jak chociaż wygląda ?!
- Córcia ! Idź do siebie do pokoju i zobacz, a nie ja ci będę opowiadać, jak wygląda.
Nic nie odpowiadając, poszłam do siebie do pokoju. Okazało się, że przyszedł do mnie Christian.
- Ooo to ty... - powiedziałam z zawachaniem w głosie.
- Hej Melanie. Przyszedłem tu bo...
- Domyślam się, po co przyszedłeś. Chcesz porozmawiać.
- Tak właśnie.
- Wiesz, jakoś nie mam ochoty cię słuchać :/
- Proszę, daj mi minutę i wszystko ci wytłumaczę. - powiedział ze skwaszoną miną.
- Wiesz... tłumaczy się tylko winny ...
- Noo, a ja przecież jestem winny .! Zawiniłem wobec ciebie i teraz muszę ci wszystko wyjaśnić i przeprosić.
- Jak tak jeszcze będziesz ględził, to ta twoja minuta się szybko skończy - odpowiedziałam z uśmieszkiem.
- Więc... chodziłem z taką Kathy. Ona jest od nas o rok młodsza i bardzo, ale to bardzo popularna w swojej szkole. Wszyscy się za nią uganiają i wgl. No i właśnie w piątek, jak kończyłem wcześniej lekcje, to pomyślałem, że po nią pójdę po lekcjach, połazimy gdzieś razem po mieście... Jak wszedłem do szkoły, to zobaczyłem ją całującą się z jakimś typem. Tak się zezłościłem, że miałem ochotę z nią zerwać, ale postanowiłem dać jej drugą szansę. Przed imprezą byliśmy już pogodzeni. No i na imprezie... kiedy cię pierwszy raz zobaczyłem, prawda prawdą... zainteresowałaś mnie, ale nie tak jakoś poważnie, bo miałem już dziewczynę. Od pierwszego ujrzenia cię miałem cel, żeby się z tobą zaprzyjaźnić jak przyjaciele a nie ktoś więcej, bo naprawdę jesteś bardzo fajna. Potem zaprosiłem cię do tańca. Kiedy tańczyliśmy przytulanego, zauważyłem, że kilka osób za tobą stoi Kathy całująca się z tym chłopakiem, z którym całowała się rano. Tak się zezłościłem, że pocałowałem ciebie, ale... ten pocałunek był magiczny. Miał być czymś, po czym zapomnę o Kathy, ale tylko na chwilkę. Okazało się, że trochę inaczej wyszło, jak planowałem... po prostu się w tobie zakochałem. Potem nie obchodziło mnie, czy mam dziewczynę, czy nie. Liczyłaś się tylko i wyłącznie ty.
 - Twoje przeprosiny trwały więcej jak minutę !! - powiedziałam z uśmeichem
- Ha ha komiczne ! Mel ... ja tą rozmowę traktuję bardzo poważnie.
- Sorki, już jestem poważna - odpowiedziałam i naglę się otrząsnęłam. Byłam już w pełni poważna. Po chwili odpowiedziałam : Mam do ciebie pytanie... skoro w czasie imprezy miałeś dziewczynę, to czemu calutką dyskotekę spędziłeś ze mną ? Nie odstępowałeś mnie na krok...
- Przed imprezą David powiedział mi o tobie. Już wtedy bardzo mnie zainteresowałaś. Dave poprosił mnie, żebym zaopiekował się tobą, bo wiedział, że miałaś problemy ze swoim chłopakiem.
- Hmm czyli mam rozumieć, że przy pierwszym pocałunku byłam... tak jakby wykorzystana, a przy drugim byłeś we mnie już zakochany ? - spytałam.
- Na to wygląda. Wiem, że to bardzo źle brzmi, ale... ja nie mogę przestać o tobie myśleć, cały czas chodzisz mi po głowie i musiałem w końcu z tobą pogadać. Chciałbym być dla ciebie kimś więcej niż tylko jakimś draniem. Bardzo mi się podobasz.
- Na pewno nie jesteś dla mnie draniem. To prawda, skrzywdziłeś mnie, ale ty też mnie interesujesz...
- Mam pomysł, jak się pogodzić :) Umówisz się ze mną na taką prawdziwą randkę ?
- Z chęcią :) A kiedy ?
- A kiedy ci pasuje ?
- Ty wymyśliłeś, więc i ty ustalasz miejsce i czas ! :)
- O miejsce się nie martw, ja już coś wymyślę. Pasuje ci piątek ? O 18:00 ?
- Ooo spoko, tylko... gdzie mam przyjść ?
- Jap przyjdę po ciebie do domu. Tylko bądź gotowa. :)
- Okej, to teraz ty się o to nie martw :D
- Słuchaj... ja już muszę spadać bo dzisiaj mój brat wraca do domu z Niemiec i mama powiedziała, że muszę być.
- Spoko, nie ma sprawy. :) - odpowiedziałam i zaprowadziłam go do drzwi. Na koniec dodałam : Dziękuję ci, że przyszedłeś tu do mnie i wyjaśniłeś tą całą sytuację. Inny by się na pewno nie odważył - poczym pocałowałam go w policzek.
- Do zobaczenia - powiedział Chris z uśmiechem i poszedł.
Po tej całej akcji musiałam napisać do dziewczyn. Szczegóły oczywiście opowiem im wieczorem, ale i tak teraz bym nie wytrzymała, gdybym komuś o tym nie powiedziała, a przecież rodzicom nie będę się chwalić, że się umówiłam z chłopakiem, którego tak naprawdę kocham, choć to skrywam. Kiedy Chris wyszedł, mama oczywiście spytała, kto to jest. Powiedziałam jej, że to kolega, poznałam go na imprezie i chciał się po prostu spotkać, pogadać. Poszłam do swojego pokoju i pomyślałam sobie, że nareszcie dobrze mi się układa. Zaczęłam przygotowywać się do naszego wspólnego z dziewczynami wieczoru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz