Czekała tam na mnie pewna niespodzianka... W moim pokoju byli Chris,
Rose, Susan, David i Patrick, którzy na mój widok krzyknęli "
niespodzianka ".
- Ojej - wymusiłam uśmiech - dziękuję wam :)
- Witaj Mel - powiedział Chris, po czym przyszedł i mnie przytulił. Każdy zrobił to samo. Jednak ja nie miałam ochoty na świętowanie.
- Jesteście kochani, nie trzeba było :) - powiedziałam zachrypnięta, już z trochę bardziej szczerym uśmiechem.
- Mel, co z twoim głosem ? - spytała Susi
- Właśnie, mówiłaś przez telefon, potem się rozłączyłaś... - dodała Rose.
- Aaa tak, jestem cholernie przeziębiona i to właśnie z tego powodu wcześniej wróciliśmy. Miałam potworną gorączkę, byłam u lekarza i zalecił, bym siedziała pod kołdrą i się grzała. Wytłumaczyłam, że jestem na wakacjach, a doktor powiedział, żebyśmy lepiej wracali do domu. Mama porozmawiała z tatą no i jestem tu ! :( - odpowiedziałam niezadowolona.
- My szykowaliśmy wielką imprezę z okazji twojego powrotu i wszystko szło z planem, a tu nagle Chris mówi, że dzisiaj przyjeżdżasz. - Powiedział David, po czym dodał - No i tak jakoś na szybko zorganizowaliśmy "skromne" powitanie - powiedział z naciskiem na słowo "skromne" i po chwili on, Chris i Patrick wyciągnęli zza siebie whisky i wódkę.
- Naprawdę jesteście kochani, ale dzisiaj mam prośbę.. opijcie mój powrót beze mnie. - Powiedziałam udając smutek. W głębi duszy tak nie było, ponieważ ten wieczór chciałam spędzić sama. - Dzisiaj źle się czuję, boli mnie głowa i pewnie zaraz znów stracę głos jak to już kilka razy. No przepraszam was, ale dzisiaj po świętujcie bez mojej obecności. - Każdy miał zgaszoną minę - Następnym razem do was dołączę :). A tak poza tym, to... jak wy się tu dostaliście ?
- Emm.. mamy swoje sposoby - powiedział szybko zdenerwowany Chris, popatrzył na Pata i za chwilę wpatrzył się w okno.
- Chris ?! - powiedziałam stanowczo. On cały czas wpatrywał się w okno. Podeszłam w stronę punktu, który obserwował mój chłopak i co zobaczyłam ? Połamany żywopłot i drabinę czymś upaćkaną.Ale nie byłam zła. Zaczęłam się śmiać. Dodałam też, że nic nie szkodzi, w końcu i tak nie lubiłam tej drabiny. :)
- Słuchaj kochanie, widzę, że nie jesteś zła, za co dziękuję i zarazem przeszkadzam za to, co zrobiłem. My sobie chyba pójdziemy, bo widzę, że z tobą nie najlepiej. Proszę, weź leki ! Do przyszłego tygodnia masz wyzdrowieć, pamiętasz ?
- Oczywiście - powiedziałam o Chrisa, po czym go pocałowałam. Pożegnałam się z wszystkimi i zaleciłam się do prośby mojego chłopaka. Zeszłam na dół i poszłam do kuchni po lekarstwa.
W pomieszczeniu siedziała mama, wyraźnie czymś przybita.
- Mamo, co jest ? - spytałam.
- Nie, nic, nie martw się o mnie córciu - odpowiedziała.
- Ale jak to ?! Jesteś jakaś smutna odkąd wyjechaliśmy z hotelu... Co się stało ?
- No dobrze.. Chodzi o to, że... tata pokłócił się na dzisiaj w hotelu z panem Jonesem i... i wyszło na to, że... tata został zwolniony z pracy. Jak my sobie teraz poradzimy ? - spytała cała zapłakana.
- Ciii - próbowałam pocieszyć. Jednak nie za bardzo mi to wychodziło. - Spokojnie, tata znajdzie sobie nową pracę, może ty się gdzieś załapiesz... Na razie mamy oszczędności na koncie.
- Dziękuję ci, że tak pocieszasz. Prawda, ja przed wyjazdem znalazłam ogłoszenie pracy i miałam zadzwonić, kiedy tylko przyjedziemy z naszego wyjazdu rocznicowego. Tata też już nie wytrzymywał w swojej pracy i szukał ogłoszeń w gazetach. Oszczędności mamy nie mało, nawet po odliczeniu kosztów naszego wyjazdu za tydzień. Chyba wszystko będzie dobrze - powiedziała mama, troszkę już uspokojona.
- No widzisz ! Damy sobie radę. :) - Dodałam. - Aaa i mam prośbę, podasz mi lekarstwa, które mam wziąć ? Nie czuję się najlepiej :( - Powiedziałam z chrypą.
- Ach tak, już szukam. - Powiedziała mama i od razu zaczęła szukać jakichś lekarstw. Po podaniu mi wszystkich płynów i tabletek, wyszłyśmy z kuchni. Ja poszłam do siebie, a mama poszła do taty, na taras. Dołączyłabym do niech, ale mam jeszcze drgawki po tych paru godzinach siedzenia na czubie promu, kiedy zrywała się burza i ciepło nie było.P
Przyszłam do pokoju i szybko wskoczyłam pod kołdrę. Na biurku zobaczyłam jakiś malutki pakunek. Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam w stronę pudełka. Gdy je otworzyłam, zobaczyłam piękną zawieszkę do wisiorka, w kształcie serca <kilik>. Była śliczna. Od razu na sercu zrobiło mi się ciepło, a w żołądku poczułam kłucie, czyli tzw. motylki. I w tym momencie przypomniałam sobie o prezencie od Filipa. Nie wiedziałam, co z nim zrobić. Wiedziałam za to jedno : nie założę tej bransoletki. Nic nie czułam do Filipa i nie wiem w ogóle, po co przyjęłam ten prezent. Ale też go nie wyrzucę. Zastanowię się nad nim jutro. Jak przyjdą dziewczyny, to wszystko im opowiem i może one mi podpowiedzą, co robić. Napisałam mu SMSa " Dziękuję za prezent, za to, że jesteś, za wszystko. Kocham cię ♥ ". Odstawiłam pudełko z zawieszką na komodzie, gdzie stały moje zdjęcia i pamiątki, i położyłam się spać. Obudziłam się o 10:30. Czułam się już o niebo lepiej ! Gorączka mi spadła, a gardło nie bolało. Została tylko lekka chrypa, ale i to szybko minie. Dzisiaj była środa. Nie miałam na dzisiaj żadnych planów. Jak zwykle, powłóczyłam się trochę po domu, pomogłam przygotować obiad, posiedziałam trochę na czacie. Po godzinie 15:00 przyszły do mnie dziewczyny. Heh, tak jak myślałam.
- Hej młoda, jak się czujesz ? :) - Powiedziała Susi.
- Cześć wam. O niebo lepiej, kiedy was widzę :D - odpowiedziałam. Wszystkie wpadłyśmy w śmiech.
- Noo, opowiadaj !! - powiedziała podekscytowana Rose.
- Ale co ? :)
- Ty już wiesz, co !! :D - powiedziała Susi.
- Opowiadaj, bo jak nie to zrobimy wojnę na poduszki !! Dwie na jedną i wygrana nasza. !! - powiedziała Rose, po czym przybiła piątkę blondynką.
- Okej, okej :D. Ale ostrzegam, historia jest naprawdę długa !
- No to co ?! Opowiadaj. :)
- Dobra, już dobra :). Więc..
- Nie zaczyna się zdania od więc !!
- Trudno, takie moje przyzwyczajenie. WIĘC jeśli chcecie usłyszeć całą moją historię, to proszę nie przerywajcie. :) - Powiedziałam z naciskiem na pierwsze słowo i zaczęłam opowiadać. - Kiedy dojechaliśmy do portu i wjeżdżaliśmy na prom, tata powiedział nam, że płyniemy do Irlandii. Obie z mamą bardzo się ucieszyłyśmy. Tata powiedział jeszcze, że kajuty nie dzielę sama. Będą tam jeszcze dwie osoby. Nawet mi nie przeszkadzało, w końcu komu szkodzi poznać nowych ludzi ? Weszłam do kabiny, przywitałam się z Kate, z naszego roku i Tommym rok starszym. Byli rodzeństwem. Zaczęłam z nimi rozmawiać. Tommy wyłączył się z rozmowy więc założył słuchawki. Po rozmowie z dziewczyną wyszłam na pokład i ten Tommy przylazł za mną. Zaczął flirtować i w końcu powiedział, że mu się podobam. Ja się odezwałam, że mam już chłopaka i wymyśliłam jakąś wymówkę, żeby stamtąd odejść. Tak jakoś szybko minął mi dzień, zanim się obejrzałam, to była już sobota. Tata wymyślił rejs dookoła wyspy, więc płynęliśmy połowę drugiego dnia jeszcze. Jak wstałam, to poszłam do restauracji, a tam... rodzice siedzący przy jednym stoliku z Kate, Tommym i chyba ich rodzicami. Zdziwiło mnie to trochę, bo skąd oni mogą się znać, no ale cóż... Ten dzień też mi szybko minął. Chyba o godzinie 17 byliśmy na miejscu, a kolacja była o 18:00. Rodzice mi powiedzieli, że dzielę pokój z Kate i Tommym. Teraz to już musiałam zapytać, o co chodzi i dowiedziałam się, że ojciec tej dwójki to kolega mojego taty z pracy i wymyślili sobie, że zabiorą swoje rodziny na wakacje i że spędzą je razem. Ja powiedziałam, że na pokój z nimi się nie zgadzam, a tak w prawdzie to mi to obojętne było, ale ten Tommy... jak powiedział, że mu się podobam, to chyba się bałam, że będzie do mnie zarywał. Rodzice się zgodzili, chociaż było widać, że niechętnie. Ale znowu na pokój jednoosobowy trzeba było czekać do wieczora. Powiedziałam, że to nie problem i poszłam do pokoju rodziców. Tam przebrałam się na kolację. Jak zeszliśmy na dół, to wszyscy poszliśmy do restauracji. Siedziałam koło Tommy'ego. Wydawał się być spoko : rozmawiał poważnie, ale też żartował. Kate była na mnie chyba obrażona o to, że się przeniosłam z pokoju, znaczy.. tak myślałam, że była zła, a potem okazało się, że nie ma humoru, bo się rozstała z chłopakiem. Powiedziała mi to, kiedy po kolacji poszłam do holu i czekałam na klucze do nowego pokoju. Jednak po tej kolacji żałowałam, że chciałam się przenieść. Porozmawiałam jeszcze raz z rodzicami i wyszło, że będę dzielić pokój z rodzeństwem. W niedzielę, jak wstałam, to nikogo nie było w naszym pokoju, ani rodziców i państwa Jones w swoich. Myślałam, że są na śniadaniu, ale tam też ich nie zastałam. Wróciłam do siebie i na stoliku obok łóżka zauważyłam jakiś liścik. Mama pisała, że są w sklepach z ciuchami. Jak do nich pobiegłam, to mama powiedziała, że dzisiaj się wybierają z Jonesami na jakąś imprezę i że my też możemy. I wtedy kupiłyśmy sobie jakieś kiecki na wieczór. Chociaż nie miałam żadnych planów, to i tak kupiłam sobie sukienkę. No i potem poszłyśmy z Kate na plażę i tam zaczepiło nas takich dwóch : Filip i Mike. I Mike zabrał Kate na spacer, a Filip został ze mną. I potem zaprosił mnie na imprezę. Ten drugi też zaprosił Kate na tą samą imprezę. Ja się tam bałam trochę iść, bo było widać zainteresowanie ze strony Filipa, więc poszłyśmy do naszego pokoju i powiedziałyśmy Tommy'emu o naszym spotkaniu. Okazało się, że on też tam idzie i Kate zaproponowała, żeby poszedł ze mną, jako mój wybawca, czy coś takiego :). Zgodził się bez większego namysłu. Na imprezie Filip się do mnie dobierał, więc tak na szybko wymyśliłam, że Tommy to mój chłopak. Potem, nie wiedzieć czemu, ale wybiegłam na zewnątrz. Poszłam na plażę i uświadomiłam sobie, że Tommy także nie jest mi obojętny. Pierwszy raz to sobie wtedy przyznałam. Tom szybko przybiegł za mną na plażę. Zaczęliśmy ze sobą gadać i w ogóle i tu nagle on mnie pocałował. Uciekłam z płaczem do hotelu, ale nie chciałam wracać do pokoju. Poszłam na leżak przed basenem i tam spałam całą noc. Okazało się w poniedziałek, że jestem chora jak diabli. Mama postanowiła, że pojedziemy do doktora. Tam, lekarz zalecił, żebyśmy wracali do domu, a ja mam się grzać pod kołdrą, żeby nie wyszło z tego nic niż przeziębienie. Tata bardzo się przejął, więc poszedł do właściciela hotelu i powiedział, że jutro wyjeżdżają i że chce zwrotu pieniędzy. Potem załatwił też wcześniejsze wejścia na prom. Ja leżałam w łóżku do końca dnia i wieczorem przyszedł tata i powiedział, że idą na plażę, żeby oblać wakacje. Mi się zrobiło cholernie przykro więc ubłagałam go o godzinkę z nimi. Oczywiście zgodził się :). Potem Tommy odprowadził mnie do hotelu. Długo gadaliśmy, aż w końcu zasnęłam. Wczoraj obudziłam się i od razu zeszłam na śniadanie. Mama powiedziała, że wyjeżdżamy o 11:00 więc miałam jeszcze trochę czasu wolnego. Poszłam na plażę. Tam przyszedł do mnie Filip. Powiedział, że w poniedziałek Tommy się wygadał, że wyjeżdżamy i postanowił się ze mną pożegnać. Podał mi jakieś pudełko, pocałował policzek i odszedł. Ja otwieram pudełko, a tu... - I pokazałam dziewczynom prezent od Filipa - Schowałam je do torebki i poszłam do samochodu. Wjechaliśmy na prom. Tata powiedział, że wybrał tym razem ten krótszy rejs, więc o 19:00 będziemy już w porcie i kabiny nie są nam potrzebne. Przez cały rejs siedziałam na statku, skulona i myślałam. W końcu usnęłam i obudziłam się w samochodzie. Dojechaliśmy do domu i poszłam do siebie.
- Jeju, ta bransoletka jest piękna - powiedziała Rose. Miała takie wesołe oczy.
- Wiem... ale najgorsze jest to, że nie wiem, co z nią zrobić... Nie założę jej, bo nic nie czuję do Filipa, ale też nie wyrzucę jej. Pomóżcie !! :(
- Ja na twoim miejscu odesłałabym ją z powrotem do Filipa - powiedziała Susi.
- A to nawet nie jest taki najgorszy pomysł... ale ja nie mam pojęcia, gdzie on mieszka ! - powiedziałam załamana.
- A to się da załatwić :) - powiedziała Rose z błyskiem w oku.
- Jak ?! O.o
Rosi włączyła mojego laptopa i szybko zalogowała się na Facebooku. Wpisała jego imię i nazwisko... jest !! Dokładny adres był podany.
- Ufff ! Co ja bym bez was zrobiła :) - powiedziałam, po czym przytuliłam mocno dziewczyny.
Od razu, jak Rose i Susi poszły ode mnie, znalazłam większą kopertę. Zaadresowałam i schowałam tam pudełko. Ale nie wypadało tak... Trzeba by napisać jeszcze parę słów...
" Cześć Filip, to ja, Melanie. Przepraszam, ale nie mogę przyjąć twojego wyjątkowego prezentu. Ta bransoletka jest naprawdę śliczna, ale mówi mi, że nie o przyjaźń tutaj chodzi. Ja nie czuję do ciebie czegoś większego, więc nie mam serca tego zatrzymać. Proszę, nie pisz do mnie, najlepiej o mnie zapomnij... "
Włożyłam list i pudełko z bransoletką do pudełka i kopertę włożyłam do skrzynki na listy. Jutro zostanie wysłana. Robiło się już późno. Położyłam się do łóżka, myśląc o tym, czy dobrze zrobiłam odsyłając Filipowi bransoletkę i o tym, że muszę powiedzieć Chrisowi o zdradzie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz