środa, 3 lipca 2013

Rozdział 5

Wróciłam do domu o 3;00 nad ranem. Nie miałam siły, żeby iść się nawet umyć. Weszłam do domu i od razu poszłam do swojego pokoju. Nie chciałam, żeby zobaczyła mnie mama. Obudziłam się o 11:00 i wyglądałam jak jakiś upiór !! Rozmazany makijaż, fryzura jak po porażeniu prądem... sama się siebie wystraszyłam, jak zobaczyłam się w lustrze. Od razu poszłam do łazienki, umyłam się, wróciłam do pokoju, ubrałam się i dopiero wtedy zeszłam na dół. W kuchni była mama, która brała się za gotowanie obiadu. Wypytywała mnie, jak tam na imprezie, czy byłam z Shanem i takie tam... ja zaczęłam coś wymyślać, ale nie mogłam już dłużej... powiedziałam mamie całą prawdę : że Shane zdradził mnie wczoraj dwa razy, że ćpałam i piłam wódkę, że całowałam się z obcym chłopakiem no i że dzisiaj muszę zerwać z tym draniem, o którym chciałam jak najszybciej zapomnieć. Potrzebowałam takiej rozmowy z osobą, której wszystko mogę powiedzieć i wygadać się. Nie wiem, jak to się stało, ale mama zareagowała bardzo łagodnie. Powiedziała mi, że to jest właśnie dorosłość, że ludzie się ranią, a co do prochów i wódki, powiedziała, że przymknie na to oko i że tata nie musi się dowiedzieć. Z tego wzruszyłam się i powiedziałam:
- Dziękuję ci mamo. Żadna matka nie byłaby tak wyrozumiała jak ty. Z tobą zawsze można pogadać o wszystkim. Kocham cię ♥♥ :)
- Już dobrze córciu, ale teraz mamy umowę : informujesz mnie, o której wracasz do domu, jak wychodzisz i zdecydowanie folgujesz z alkoholem, a z prochami kończysz. Tak ? :)
- Oczywiście mamo. - pocałowałam mamę w policzek i skończyłyśmy rozmowę.
Poszłam do swojego pokoju i włączyłam komputer. Rose napisała mi, że chce się spotkać na Wyatt Street po moim spotkaniu z Shanem. Zgodziłam się bo w końcu i tak musiałam jej wszystko opowiedzieć, chociaż na pewno nie będę miała ochoty na to spotkanie < i jedno i drugie >. Napisałam do Shana, że chcę się spotkać o 14;00 na mostku, tam gdzie zawsze. Zgodził się. Do 13;30 siedziałam przed komputerem. Potem wyszłam. Doszłam do mostu, Shane już tam czekał.
- Hej Mel :) - powiedział z uśmiechem i chciał mnie pocałować.
- Odsuń się ode mnie !!
- Melanie, co jest ? ?
- Co jest ? Ty się jeszcze pytasz, co jest ?! Zdradziłeś mnie wczorajszego dnia dwa razy i pytasz, co jest ?? Nie mogę uwierzyć ! - odpowiedziałam zgorzkniale.
- Nie rób z siebie świętej, też widziałem jak się całowałaś z Chrisem. !
- Byłam na haju i nie wiedziałam co robię. ! A tak poza tym... co ja ci się tłumaczę !! To koniec, zapomnij o mnie !
- Niee, Mel... poczekaj !!
- Co ?!
- Mel, przepraszam cię bardzo, nie wiedziałem, co robię. Nie zdawałem sobie sprawy, że mogę stracić tak wspaniałą osobę w moim życiu. Przepraszam, zacznijmy od nowa. Co ty na to ? - zaproponował Shane.
- Teraz to chyba za późno, żeby przepraszać ! Na razie Shane. Liczę, że już nie napotkam cię w swoim życiu.
Odeszłam z tego miejsca i napisałam Rose, że za 20 minut będę w kawiarence na Wyatt Street. Po drodze rozpłakałam się jeszcze. Zrobiło mi się szkoda, że rozstałam się z chłopakiem w naszą pierwszą rocznicę. W końcu dzisiaj 18 lipca. Ale na pewno nie będę żałowała tego związku. Co prawda, Shane zdradził mnie i to dwa razy, ale przez ten rok był bardzo opiekuńczy, troskliwy i kochany. Chciałabym, ale na pewno go nie zapomnę. Szłam tak do tej kawiarenki i wspominałam. Po dwudziestu minutach byłam już w tej kafejce. Usiadłam przy stoliku i czekałam na Rosi. Przyszła po paru minutach i zasiadła obok mnie.
- I co ? Spotkaliście się ? spytała.
- Tak, widzieliśmy się. Shane zaproponował nawet, żebyśmy ze sobą nie zrywali, żebym dała mu drugą szansę, ale ja nie potrafiłam. Musiałam zakończyć ten związek. Szkoda mi tylko było, że zerwaliśmy w naszą pierwszą rocznicę, no ale... los tak chciał.
- Ojej, przykro mi :(
- Nie, nie myślmy o tym już. Co było, to było. Trudno. - powiedziałam i po chwili dodałam - Co tam u ciebie ? Jak tam po wczorajszej imprezie ?
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez jakieś 2 godziny. Potem odprowadziłam Rose do domu i poszłam do swojego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz