piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 20

Do hotelu przyszli też tata z panem Jonesem. Mama opowiedziała tacie całą historię i oddała pieniądze.Ojciec nie był za bardzo zadowolony, uważał, że jestem kapryśna. Był bardzo zmęczony, więc od razu poszedł spać. Pewnie jutro będzie ze mną rozmawiał i prawił mi kazania... ale to jutro. :) Poszłam do swojego.. oj, naszego pokoju i położyłam się. Panowała cisza : Kate włączyła laptopa, a Tommy założył słuchawki na uszy. Tak mi się nudziło !! Nie wiedziałam, co robić, a nie chciałam też przeszkadzać Kate. Leżałam tak i myślałam. Stęskniłam się za Chrisem i za dziewczynami. Postanowiłam, że napiszę do całej trójki. Czekałam pół godziny, ale nikt nie odpisywał. Było mi po prostu przykro. Najwyraźniej dobrze się beze mnie bawią. Odłożyłam telefon i zaczęłam spisywać listę gości na moje urodziny. Rose, Susi, Alice, Patrick, Mike, David i Chris. Pomyślałam, że jak zaproszę więcej ludzi, to będzie lepsza impreza. Napisałam SMSy jeszcze do kilku osób z mojej szkoły i po zsumowaniu wszystkiego wyszło, że będzie nas 18. To już o wiele lepsze, niż 8 :). Potem zrobiłam listę zakupów, jakie miałam kupić na tą imprezę. Nie mogłam zapomnieć oczywiście o dekoracjach !!. Zrobiłam jeszcze trzecią i ostatnią listę, listę prezentów, jaki chciałabym dostać. Wiem, że ta ostatnia jest niemożliwa, ale zawsze mogę oczywiście pomarzyć. Impreza będzie w piątek. Sobotę mam wolną, więc pomyślałam, że spędzę ją z Chrisem. Jeszcze mu nie mówiłam, ale chyba się ucieszy. Gorzej, jak ma już jakieś plany. Ale liczę, że będzie miał wolny wieczór. Odłożyłam już notes, długopis i założyłam słuchawki. Marzyłam o moim idealnym dniu z Chrisem. Wyobrażałam sobie nasz wieczór.
Ale niestety... ile można rozmyślać ? Chyba po prostu musiałam wrócić do rzeczywistości. Miałam też swojego laptopa, ale nie wyciągałam go jeszcze. Liczyłam na to, że wytrzymam bez tego, ale nuda chyba by mnie zabiła. Wyciągnęłam mój " mini komputer " i weszłam na czat. Liczyłam, że ktoś z paczki będzie, a tu nic... ani jednej żywej duszy na czacie. Na SMSy też nie odpisują. Przykro mi było... ale co mogłam zrobić. Rose podała mi kiedyś taką stronę, na której mogę pogadać z osobami, których nie znam. Mając laptopa w ręku także mi się nudziło, więc włączyłam tą stronę. I zdarzyło się coś bardzo dziwnego od razu po znalezieniu partnera do gadki... to był Chris O.o. Spytałam go, czemu nie ma go na czacie i czemu nie odpisuje na moje SMSy. On spytał, skąd mam internet, więc odpowiedziałam mu, że wzięłam laptopa.Poprosiłam go, żeby odpowiedział mi na pytania, a on tak zwyczajnie, po chamsku rozłączył się. Byłam na niego taka zła !! Myślałam, że wybuchnę zaraz w tym pokoju. Ale musiałam się opanować. Chris... co prawda, rozłączył się, ale nie dawał żadnych oznak, dla których musielibyśmy zerwać. To, że się rozłączył, to nie powód do kończenia związku, a Kate... chłopak zerwał z nią przez SMSa i była przy tym silna i dosyć spokojna, więc ja nie powinnam w ogóle reagować. Nie chciałam siedzieć już na tej stronie, wyłączyłam laptopa i schowałam do torby.
Zauważyłam, że Tommy cały czas spogląda na mnie ukradkiem oka. Kate założyła słuchawki, więc już chciałam powiedzieć Tommy'emu, że ma się na mnie nie gapić, ale darowałam sobie tą gadkę. Była dopiero 21:30, więc postanowiłam zrobić sobie jeszcze krótki spacerek nad plażą. Nie miałam ochoty leżeć tak bezczynnie. Wyszłam z pokoju i powiedziałam jeszcze rodzicom, że wychodzę, żeby się nie martwili, gdyby zajrzeli do naszego pokoju. Wyszłam z hotelu i poszłam nad plażę. Usiadłam nad brzegiem - na piasku - i wpatrywałam się w odbicie księżyca w wodzie. To wyglądało tak ślicznie. Myślałam o Chrisie, o tym, czemu nie odpisywał. W pewnym momencie podszedł do mnie jakiś chłopak.
- Przepraszam, stało ci się coś ? - spytał i dodał - Wyglądasz na bardzo zmartwioną...
- Nie, nic mi nie jest. Mam pewne problemy z chłopakiem i tyle... - powiedziałam. - A kim ty w ogóle jesteś ?
- Może niedługo mnie poznasz... - powiedział, uśmiechnął się i odszedł. Bardzo zdziwiła mnie ta akcja...
Jakiś obcy podchodzi do mnie i pyta, czy nic mi nie jest. Co go to tak właściwie obchodziło ? Inni ludzie siedzą w oddali i płaczą, krzyczą, a ja tylko siedzę i wpatruję się w morze. Czemu podszedł właśnie do mnie ? I niby jakim cudem mam go poznać ? Nie chciałam mieć więcej takich akcji, więc wstałam i wróciłam do hotelu. Kiedy byłam już przy wejściu, ten chłopak stał nieopodal i się do mnie uśmiechał. Pobiegłam w jego stronę, chciałam wiedzieć, kto to jest, ale zanim dobiegłam, on zdążył wmieszać się w tłum i uciec. Powiedziałam rodzicom, że wróciłam i poszłam do swojego pokoju. Kate spytała mnie, gdzie byłam, ale ja nie chciałam o tym gadać tego wieczoru. Byłam szczerze mówiąc trochę oszołomiona. Odpowiedziałam jej tylko, że byłam się przejść nad plażą. Po tym wszystkim położyłam się i zasnęłam.
I znów on !! Ten chłopak mi się śnił. Był ze mną na plaży w słoneczny dzień, nikogo innego tam nie było, siedzieliśmy i przytulaliśmy się. On chciał coś powiedzieć, ale wtedy się obudziłam. Popatrzyłam na zegarek w komórce. Noo... najwyższa pora wstawać : 9:53. Wzięłam ubrani i poszłam do łazienki. Szybko umyłam zęby, ubrałam się i pobiegłam o pokoju rodziców. Nie było ich w pokoju, więc zamknęłam swój pokój i poszłam do restauracji. Tam też ich nie było. Wysłałam mamie SMSa, ale nie odpisywała. Co, oni się pod ziemię zapadli ? Nigdzie ich nie było. Poszłam na plażę i także nie widziałam ich w otoczeniu. Nie wiedziałam za bardzo, co robić... Ani moich rodziców, ani państwa Jonesów z Kate i Tommym. Wydawało się trochę podejrzane, ale nic nie mogłam zrobić. Wróciłam do swojego pokoju. Nagle na stoliku obok zobaczyłam jakąś kartkę. Była od mamy.
 "Mel, razem z panią Jones idziemy na zakupy. Musimy pokupować trochę ubrań, bo dzisiaj wieczorem wychodzimy z hotelu. Do portfela włożyłam ci 20 dolarów, zjedz śniadanie i przyjdź do nas. Znajdziesz nas w tym sklepach po lewej od hotelu. Jeśli byśmy szły gdzie indziej to wyślę ci SMSa. Ty do mnie nie pisz, bo mam wyciszone dźwięki i nie będę słyszeć. ~ Mama. ".
Więc wszystko wyjaśnione. Wzięłam portfel i poszłam na śniadanie. Kiedy najadłam się już tostami i zapłaciłam, nie zachodząc nawet do hotelu, żeby odłożyć portfel, poszłam poszukać mamy i pani Jones. Znalazłam je w drugim sklepie, do którego weszłam. Była z nimi Kate.
- Heej, jestem :) - powiedziałam do mamy.
- To dobrze :) Nawet szybko nas znalazłaś. Odpowiedziała mama.
- Emm... gdzie wybieramy się dzisiaj wieczorem ? - spytałam
- Właśnie o tym chciałam z tobą pogadać... Chodziło mi trochę o to, że my z tatą i Jonesowie... wiesz, taka impreza dla dorosłych...
- Ok, rozumiem :)
- Jeśli chcesz oczywiście, to też możesz iść na imprezę ! Dzisiaj w wielkiej sali w hotelu ma być jakaś dyskoteka.. jeśli chcesz, to proszę, możesz iść. Tylko wcześniej nas uprzedź, zanim pójdziesz.
- Hmm... ciekawa propozycja :D. Zastanowię się jeszcze i potem dam wam znać. - powiedziałam. Łaziłyśmy tak jeszcze po sklepach jakąś godzinę i potem wróciłyśmy do hotelu, żeby przymierzyć nowo kupione ubrania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz