poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 21

 Witam wszystkich czytających :) Wiem, nie było mnie przez te dwa dni, ale szukałam jakichś inspiracji, czytając różne blogi. Przez weekend byłam też zajęta i kompletnie nie miałam weny :/. Obiecuję to nadrobić. Liczę, że nic mi już nie przeszkodzi, żeby pisać, jak do tej pory. Pozdrawiam :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

  Wyglądałyśmy oszałamiająco. Każdy kupił sobie to, co tylko chciał, ale oczywiście w rozsądnych cenach. Kiedy przebrałyśmy się znów w swoje normalne ubrania, poszłyśmy na obiad.
- Mamo... gdzie jest tata, pan Jones i Tommy ? Dzisiaj ich w ogóle nie widziałam... - spytałam mamy.
- Tata i pan Jones poszli na ryby, a o Tommym nic nie wiem. Może spytaj Meg - i wskazała na panią Jones. Ten chłopak mógł robić, co mu się tylko podoba, a mnie nie powinno to interesować, więc nie pytałam. Myślałam o nim trochę... i wydaje się być całkiem w porządku i jest ładny. Piękne, jasnoniebieskie oczy, mocno brązowe włosy z grzywką ułożoną na bok, umięśnione ciało. Jest tajemniczy, zaskakujący, ale też uroczy, przyjacielski. Naprawdę lubiłam tego chłopaka. Nie tak bardzo, żeby coś więcej, ale  tak po prostu go lubiłam. Jednak, gdybym coś do niego czuła, to i tak wybrałabym Chrisa, którego kocham. Uświadomiłam to sobie wtedy na mostku, kiedy oficjalnie spytał, czy zostanę jego dziewczyną. Miałam wielką ochotę rozpłakać się, ale" powstrzymała " mnie Kate, pytając, co się stało. Odpowiedziałam jej, że nic mi nie jest , tylko przypomniałam sobie najpiękniejszą - jak dotąd - chwilę mojego życia. Dziewczyna przytuliła mnie mocno i wtedy właśnie zorientowałam się, jak bardzo tęsknię za dziewczynami i za Chrisem. Jednak oni najzwyczajniej w świecie mnie olewali. Nie przejmowałam się już tym, nie będę zawracać sobie głowy takimi rzeczami. Całą czwórką poszłyśmy na obiad. Dzisiaj czas płynął mi strasznie szybko - była już 15:00. Słonko dopiekało, na niebie nie było ani jednej chmurki. Postanowiłyśmy razem z Kate, że dzisiaj idziemy na plaże - poopalamy się trochę, pokąpiemy w morzu, po prostu taki babski dzień. Poszłyśmy się szybko przebrać w nasze stroje kąpielowe, wzięłyśmy do torebki olejki do opalania, wodę, koc, ręczniki i poszłyśmy. Plaża była zatłoczona, turyści kąpali się w morzu albo odpoczywali na brzegu. Naprawdę trudno było znaleźć jakieś wolne miejsce na leżaku. Dobrze - pomyślałam - że wzięłam ten koc, przynajmniej będzie gdzie usiąść. Najpierw rozłożyłyśmy pled, posmarowałyśmy się olejkami i opalałyśmy. Po 20 minutach leżenia nagle poczułam na moich plecach mrowienie. Ta jak myślałam ! Jakichś dwóch chłopaków wylało na mnie i na Kate zimną wodę z morza ! Ta woda była lodowata, a ja aż zapiszczałam. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, to wydrzeć się na tych dwóch dziwaków, ale co oni znów mi takiego zrobili, żeby ich opieprzyć. Przecież to tylko dobra zabawa i sposób na poderwanie dziewczyny. Zaczęłam się śmiać razem z Kate. Ci chłopacy patrzyli na nas, jak na jakieś dziwaczki. Byli pewni, że będziemy złe i że sobie oddamy, a tu... tylko śmiech. Uśmiechnęli się i zaczęli gadkę :
- Cześć dziewczyny, pierwszy raz na wakacjach w Irlandii ? - spytał jeden
- Ja byłam tu parę razy, ale akurat nie na tej plaży - powiedziała Kate.
- Ja za to jestem pierwszy raz, ale... skąd mogliście wiedzieć ? - spytałam troszkę zirytowana.
- Bo każda młoda, śliczna laska dostaje od nas chrzest w postaci oblania ! - powiedział ten drugi podniesionym głosem, po czym przybili sobie piątkę, zadowoleni z tego, co powiedział jeden z nich.
- Ha ha ! Bardzo śmieszne... przez was jesteśmy całe mokre i w dodatku mamy przemoczony koc ! - powiedziała Kate troszkę rozzłoszczona.
- Ojejku, nie macie się co złościć, przecież wyschnie na słońcu. - powiedział pierwszy
- A tak w ogóle, to ja jestem Filip, a to jest Mike. - powiedział ten drugi i pokazał na stojącego obok siebie kolegę.
- Ja jestem Melanie, a to jest Kate - powiedziałam i uśmiechnęłam się do Kate. Te typy spod ciemnej gwiazdy wydawały się być całkiem interesujący, ale jestem przekonana, że nie chciałabym trafić na nich kolejny raz. Gadka ciągnęła się dalej.
- Miło mi - powiedział do mnie Filip, uśmiechnął się i pocałował mnie w dłoń. Chyba mu się spodobałam. Mike zrobił to samo, tylko że do Kate. Usiedli koło nas.
- Więc.. kiedy tu przyjechałyście ? - spytał Mike patrząc na Kate.
- Chyba przypłynęłyście - powiedział Filip, po czym zaśmiałam się tylko.
- Jesteśmy tu od wczoraj - powiedziała Kate.
- A kiedy wyjeżdżacie ?
- A co, będziecie tęsknić ? - powiedziałam ze złowieszczym uśmieszkiem.
- No pewnie, a co myślałaś ? - odezwał się Filip i uśmiechnął się. Po chwili dodał : - Więc do kiedy tu będziecie ?
- Ja zostaję do końca tygodnia, a Kate niestety we wtorek wypływa. - powiedziałam, po czym Mike'owi zrzedła mina.
- Kate, trzeba jakoś wykorzystać ten czas, więc zabieram cię na spacer :) - powiedział Mike do Kate. Blond włosa popatrzyła na mnie z uśmieszkiem, była trochę skrępowana, ale nic nie powiedziała. Wstała i za nim poszła.
- A my ? Przejdziemy się gdzieś ? - powiedział do mnie Filip.
- A w jakim celu ? - spytałam
- W celu bliższego poznania cię oczywiście :D.
- Sorry, ale nie szukam bliższych znajomości.
- Jak to ? Taka ładna dziewczyna i bez chłopaka ? - powiedział. Ewidentnie było widać, że ze mną flirtował.
- A kto powiedział, że bez chłopaka ?
- Nie widzę go tu z tobą, więc pomyślałem, że... - i nie dokończył, bo mu nagle przerwałam.
- To źle pomyślałeś. Nie ma go tu, bo to są wakacje rodzinne.
- Mówisz tak, bo chcesz mnie spławić !! Kłamiesz :D - powiedział uśmiechnięty.
- Nie prawda !! :) - powiedziałam z powagą. Bardzo chciało mi się wtedy śmiać, ale przecież pomyślałby, że kłamię.
- Więc musisz to jakoś udowodnić ;)
- A jak ?
- Hmmm, niech pomyślę... już wiem ! Daj mi swój numer, to napiszę ci adres miejsca, gdzie pójdziemy na dzisiejszą imprezę.
- Numeru na pewno ci nie dam, a na imprezę mogę iść, ale jeśli zabiorę ze sobą Kate. :)
- No dobrze :) Kate oczywiście może z nami iść. A to jest twoja siostra ?
- Nie, przyjaciółka. Poznałyśmy się na promie i od tamtej pory spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę.
- ;). Więc przyjdźcie o 18:00 do tamtego budynku. Jest już na innej ulicy. - i pokazał mi budynek z wielkim, świecącym szyldem.
- Ok, będziemy. Do zobaczenia - powiedziałam i złożyłam koc.
- Już idziesz ? - powiedział ze smutną miną.
- No pewnie, a czego się spodziewałeś ? Jeszcze znudzi ci się moje towarzystwo i szybko skończę tą imprezę bo mnie olejesz... :D - powiedziałam
- To na pewno nie możliwe :D - odpowiedział także z uśmiechem. Odeszłam. Kątem oka spoglądałam na niego i widziałam, że patrzył na mnie przez dłuższą chwilę. Kiedy dochodziłam do hotelu, spotkałam Kate. Zaczęłyśmy sobie opowiadać, co właśnie się stało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz