czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 17

Nie ma to jak plotkować z osobami, których ledwo co się zna. Kate wydawała się być bardzo przyjazna. Taka też była : miła i rozmowna. Tommy natomiast był inny. Strasznie tajemniczy i ciekawy. Dziwiło mnie, że dwie osoby, które w dodatku są rodzeństwem, jak mówiła Kate, mogą być całkiem różne. Ale nie przeszkadzało mi to. Z obydwojgiem można było się dogadać. Rozmawialiśmy tak jeszcze z 40 minut, kiedy postanowiłam wyjść trochę na pokład. Stanęłam przy barierce i wpatrywałam się w morze. Po drugiej stronie statku zauważyłam rodziców siedzących na ławeczce. Całkiem fajny taki widok i z jednej i z drugiej strony :). Mama chyba nigdy nie dogadywała się z tatą jak ostatnio. Stałam tak przy tej poręczy i przyglądałam się morzu. Nic nie było widać, poza wodą oczywiście. Nagle... niespodziewanie na pokład przyszedł Tommy. Miał trochę przybitą minę.Stanął koło mnie i oparł się na barierce. Przez chwilę milczeliśmy. On wydawał się być coraz bardziej smutny.
 - Sorry, ale... - powiedzieliśmy w tym samym momencie.
- Ok ty mów - powiedziałam.
- Nie, nie. Ty mów.
- Ale jak chcesz, to ty mów pierwszy.
- Niee, panie mają pierwszeństwo - powiedział i uśmiechnął się.
- Więc... sorry, że pytam, ale czemu jesteś taki przybity ? Stało się coś ? - spytałam.
- Nie, tylko po prostu.... nie wiem, czy mogę o tym mówić :/. Źle mogę na tym wyjść.
- Ja cię do niczego oczywiście nie zmuszam, ale zawsze mam taki sposób, że jak dręczy mnie jakaś rzecz, to szukam jakiejś osoby, która by mnie zrozumiała i wszystko jej opowiadam. Też powinieneś zastosować, to pomaga.
- Nie obraź się, ale chyba nie jesteś tą osobą, której chcę się wygadać. Wiesz, ja cię w ogóle nie znam.
- Ale nie szkodzi, rozumiem. A ty ? O co chciałeś mnie zapytać ?
- Zastanawiałem się, dlaczego wyszłaś z pokoju i ...
- I co ?
- Mam takie wrażenie, że chyba nie za bardzo mnie polubiłaś.
- Emm nie, dlaczego ?
- Nie wydajesz się być zbyt wesoła na mój widok...
 - Nie, nie ! Jesteś trochę tajemniczy, a ja nie spotykam zbyt często ludzi o takim charakterze, ale nic do ciebie nie mam :). - powiedziałam i oboje się do siebie uśmiechnęliśmy. Po chwili dodałam - A czemu cię to tak zmartwiło ? To przeze mnie ten wyraz twarzy ?
- Nie, tylko... po prostu ... lubię cię i ... - mówił, cały czas przerywając.
- Co masz na myśli ?  -spytałam
- No.. wiesz chyba, co. Lubię cię bardziej. -
- Ooo. Słuchaj, sorry, ale... ja mam chłopaka, z którym jestem szczęśliwa.
- Ja to wiem, słyszałem, jak rozmawiałaś z Kate, ale po prostu chciałem, żebyś wiedziała, że mi się podobasz. Nawet już mi lepiej :). - powiedział i uśmiechnął się.
- To dobrze - powiedziałam i po chwili niezręcznej ciszy dodałam - Emm... przepraszam, ale chyba muszę już iść. Moi rodzice siedzą na tej ławce po drugiej stronie statku i chyba nas widzą. Nie myśl, że nie chcę z tobą gadać, bo gada się naprawdę dobrze, tylko... pewnie będą zadawać mnóstwo pytań typu: A kto to jest ? A ile ma lat ? Skąd ty go znasz? A miły chociaż ? Itp., więc... do zobaczenia w kabinie :).
- Do zobaczenia :) - powiedział, po czym odeszłam od barierki i poszłam w stronę rodziców.
 Oczywiście, jak się spodziewałam, pytania były, ale szybko wybrnęłam i zmieniłam temat. Gadaliśmy tak jeszcze trochę na tej ławeczce i rodzice planowali swój rocznicowy wyjazd. Powoli robiło się już ciemno. Spojrzałam na zegarek w komórce : już 20:00. Poszliśmy całą trójką na kolację. Potem poszłam do mojej kajuty. Kate nie było w kabinie, był tam tylko Tommy. Uśmiechnęłam się do niego, założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam czytać książkę. To była trochę niezręczna sytuacja, tak leżeć w tym pomieszczeniu z chłopakiem, któremu się podobasz, ale co mogłam zrobić. Zaczęłam czytać, ale kącikiem oka widziałam, że Tommy na mnie spogląda. Chyba już nie pragnęłam tego rejsu tak bardzo, jak jeszcze kilka godzin wcześniej. Zasnęłam ze słuchawkami w uszach i książką leżącą obok mnie. W nocy jednak obudziłam się bez słuchawek, bez książki i w dodatku przykryta kocem. W kajucie nikogo nie było. Strasznie się wystraszyłam. Czy coś się stało ? Po chwili jednak wszedł Tommy.
- Tommy, co się stało ? Gdzie byłeś i gdzie jest Kate ?
- Byłem razem z Kate na pokładzie. Jakiś wariat ze statku, który się upił na trupa, postanowił, że zrobi takie mini oświetlenie na statku. Puszczał petardy. Wszyscy pobiegli na pokład, zobaczyć, co się stało. I przed chwilą wbiegła ochrona i zabrała go stamtąd. Połowa ludzi się rozeszła, a druga część została. Kate rozmawia jeszcze z rodzicami, ale zaraz powinna przyjść.
- A która jest tak w ogóle godzina ? I gdzie są moje słuchawki i książka ?
- Jest trzecia nad ranem. O 12:00 w nocy Kate zauważyła, że już mocno śpisz, więc zabrała książkę, telefon i słuchawki i położyła je na wierzchu torby.
Popatrzyłam na torbę. Rzeczywiście wszystkie te przedmioty leżały na niej. Przyłożyłam głowę do poduszki i poszłam spać dalej. Na morzu śpi mi się trochę lepiej, niż we własnym łóżku :). Obudziłam się około 9:00 rano. W kajucie znów nikogo nie było. Wzięłam swoje ubrania i poszłam do łazienki. Potem poszłam do kabiny rodziców. Ich też nie było u siebie. Pewnie muszą być na śniadaniu. Szybko odłożyłam swoją piżamę do torby i pobiegłam do restauracji. Byli tam wszyscy, których szukałam : mama z tatą oraz Kate i Tommy ze swoimi rodzicami. Dziwiło mnie trochę, że wszyscy siedzieli przy jednym stole... no ale cóż... nie ode mnie to zależy, ja jeszcze spałam. Dosiadłam się i zaczęła się rozmowa na temat tego co działo się dzisiejszej nocy. Zastanawiałam się, jak mogłam to przespać, skoro obudziło to połowę statku !! O.o. Po śniadaniu poszłyśmy z mamą do sklepów z pamiątkami. Nie byłoby wycieczki, na której nie kupiłybyśmy pamiątek. Spytałam mamy, kiedy wysiadamy z tego promu, a w odpowiedzi usłyszałam " Tata mówił, że w tym hotelu będziemy trochę wcześniej więc i wcześniej wysiądziemy z promu, ale o której, to dokładnie nie wiem". Spacerowałyśmy tak jeszcze trochę, potem poszłam do swojej kabiny. Była tylko Kate. Gadałyśmy trochę, a potem znowu wyszłam. Ten dzień trochę mnie nudził, więc ubrałam krótki top, krótkie spodenki i poszłam poopalać się trochę na leżakach. Kate w ramach nudy zrobiła to samo. Leżałyśmy tak aż do obiadu. Obie opaliłyśmy się ślicznie na brązowo. Po obiedzie pożyczyłam na trochę od Kate laptopa. Czas szybko zleciał i zanim się obejrzałam, mama weszła do mojej kajuty z wiadomością, że za niedługo wysiadamy i że mam spakować swoją torbę. Nareszciee ~! - pomyślałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz