wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 15

Rano obudziło mnie szczekanie mojego Toffika. Przyszła do nas sąsiadka, bo chciała pożyczyć jakąś przyprawę. Wstałam i zaspana poszłam na dół. Nie miałam najmniejszej ochoty wstawać, ale i tak bym już nie zasnęła. Przecież mamy już 11:00 godzinę.
- Dzień dobry pani Andrews - powiedziałam.
- Dzień dobry Melanie. Dopiero wstałaś ? - spytała sąsiadka
- Tak, Toffik mnie obudził.
- No, no najwyższa pora wstawać, już 11:00.
- Tak, wiem. Dlatego też wstałam :)
- Dziękuję ci Anne za ten cukier. Wieczorem wpadnę i oddam. :)
- Nie trzeba Helen. Może i mi kiedyś czegoś zabraknie to przyjdę do ciebie i pożyczę i będziemy kwita.
- No tak. Więc do widzenia :)
- Do widzenia. - powiedziałyśmy z mamą jednocześnie.
- Ohhh dobrze, że ta baba poszła. ! Tak jej nie lubię... - powiedziała mama do mnie i się uśmiechnęła.
- Ha ha :)
Poszłam do swojego pokoju i ubrałam się. Potem do łazienki umyć zęby i znów na dół. Mama spytała mnie, czy wychodzę gdzieś dzisiaj, ale ja nie miałam planów, tak jak wczoraj. Do obiadu siedziałam przed komputerem, potem spakowałam się na wyjazd i potem poszłam jeszcze z Toffikiem na spacer do lasku. Dzisiaj nie miałam żadnych niespodzianek, jak za każdym razem, kiedy idę na spacer. Zastanawiałam się trochę, gdzie będzie Toffi, kiedy wyjedziemy. Po powrocie spytałam o to także mamy. Odpowiedziała, że jeśli będę się nim opiekować, to może jechać z nami. Jej ! Byłam zaskoczona tą propozycją, ale cieszyłam się. Toff nie będzie musiał zatrzymywać się u jakichś obcych ludzi, tylko pojedzie z nami.
Było mi trochę przykro, że ostatnio dziewczyny do mnie nie piszą. Wyjeżdżam na tydzień i tak myślę, że chyba powinnyśmy się jeszcze spotkać. No ale... to nie ode mnie zależy. Nagle dostałam SMSa od Rose. Prosiła, żebym jutro o 15:00 przyszła do kawiarenki. Ale po co ? Kolejna niespodzianka ? Właściwie to nie jest takie złe.:) Następnego dnia, czyli w czwartek poszłam do tej kawiarenki. Przy stoliku siedziała cała masa ludzi ! - Rose, Susi, Chris, Patrick, David i jakaś dziewczyna, której nie znałam.
- Heej ! :) powiedziałam do wszystkich i z każdą jedną osobą się przytuliłam. Z Chrisem trochę bardziej :D
- Mel, to jest Alice, dziewczyna Patricka - powiedziała Rosi i wskazała na blondynkę siedzącą koło Pata.
- Cześć, Melanie - powiedziałam
- Hej, Alice.
- Siadaj z nami ! - powiedział Chris. Nie ma się co dziwić, że akurat on to powiedział.
- Więc, jak tam przygotowania do wyjazdu ? Wiesz już, gdzie wyjeżdżacie ? - pytał David.
- Idzie dobrze, jestem już spakowana, ale nie wiem, gdzie wyjeżdżamy. Tata powiedział, że to będzie taka niespodzianka.
- Ooo tajemniczy :D - powiedziała Alice.
- Tak :) - uśmiechnęłam się. Alice wyglądała na spoko dziewczynę. Fajnie by było, gdybyśmy się zakolegowały. Gadaliśmy tak jeszcze z pół godziny, kiedy Chris wstał i powiedział :
- Sorka kochani, ale porywam Mel. :)
- Przykro mi, ale nie dam się porwać, bo inaczej dzwonię po policję. :)
- Mogę nawet pobić policję, ale i tak cię porwę :* - pocałował mnie w policzek i wziął na ręce. Wszyscy patrzyli na nas z "maślanymi oczami". Widzieli w nas szalonych zakochańców. Ale mi to nie przeszkadzało, liczyłam na coś więcej z Chrisem. Był kochany, miły i zabójczo zakochany, bo okazywał mi swoje uczucie i to dosyć często. Postawił mnie na nogi i poszliśmy. Po drodze spytałam, jeszcze, gdzie idziemy, a w odpowiedzi usłyszałam tylko " cii, zaraz się dowiesz ". Szliśmy w stronę mostku nad rzeczką. Nie wiedziałam za bardzo, o co chodziło : wszystko było tam po staremu. Chris posadził mnie na barierce i powiedział :
- Mel, jesteś miłością mojego życia. Jeszcze nigdy nie byłem tak w kimś zakochany. Nie pisałem do ciebie przez te kilka dni, bo kiedy spotkaliśmy się i powiedziałaś, że wyjeżdżasz, to prawie pękło mi serce. Teraz musiałem cię jeszcze zobaczyć. I wiem, że w tym momencie aj dla ciebie to się wygłupiam, ale naprawdę trudno mi będzie nie widzieć przez tydzień. Kocham Cię Mel. - powiedział po czym pocałował mnie namiętnie.
- Chris... nawet nie wiem, co powiedzieć. To było wzruszające, co powiedziałeś. I też myślę, że zakochałam się w tobie. - powiedziałam
- Zostaniesz moją dziewczyną ? - spytał
- Przez ostatnie kilka dni nie myślałam o nikim innym niż o tobie, więc nie powiem nie :D :* - i pocałowałam go.
 Gadaliśmy tak jeszcze trochę, planowaliśmy wspólny wyjazd i naszą pierwszą randkę. Zaproponowałam, żebyśmy wrócili do kawiarni. Chris niechętnie, ale zgodził się. Wolał być ze mną sam na sam, ale powiedziałam mu, że muszę coś ogłosić w sprawie moich urodzin. Wróciliśmy do kafejki.
- Jesteśmy !:) - powiedziałam
- Łuhuuuu, mamy nową parę roku :D - krzyknął David i popatrzył na nas słodko.
- Słuchajcie, a gdzie Alice ? spytałam
- Musiała iść do domu bo jej mamie stało się coś w rękę. - Powiedział Patrick.
- No trudno, powiem bez niej. W piątek 26 moi rodzice wyjeżdżają na rano na cały weekend na rocznicę ślubu i z tego względu, że 27 mam urodziny, pozwolili mi zrobić imprezę !! Przekażecie Alice ?
- Tak, jasne - powiedział Patrick. Na sali nagle rozniósł się okrzyk radości z powodu mojej imprezy. Wszyscy byli bardzo weseli. 
- Ale ! - powiedziałam - Mimo tego, że urodziny mam 27 to imprezę robię w piątek 26, bo sobotę rezerwuję dla kogo innego :) - i słodko popatrzyłam na Chrisa.
Wszyscy rzucili okrzyk typu "uuuuu" :) Nie dziwiło mnie to, ale też i nie obchodziło. Nareszcie szczęśliwie się zakochałam. Siedzieliśmy w tej kawiarence jeszcze trochę, a potem poszliśmy na spacer całą szóstką. Każdy miał parę do rozmowy: ja z Chrisem, Rosi z Davidem i Susan z nowo poznanym bratem Patrickiem. Uważałam, że mieliśmy zarąbistą paczkę. Nie byłam do końca przekonana co do tej Alice, ale przecież jeszcze zawsze mogę ją poznać. Będzie z Patem na mojej imprezie więc tam będzie okazja do jakiegokolwiek kontaktu. Martwiło mnie też trochę to, że Susi nie ma pary na imprezę i o to ją zaczepiłam. Powiedziała, że przecież nie musi mieć pary, żeby dobrze się bawić bo ma przyjaciół, ale z drugiej strony ma na oku takiego jednego chłopaka o imieniu Mike. Poznała go, kiedy był z rodziną w Szwecji, ale obecnie mieszka kilka ulic stąd. Susan mówiła też, że czasami piszą ze sobą na czacie, więc zaproponowałam jej, żeby zaprosiła go na moje urodziny. Tam lepiej by się poznali i może coś by z tego było :). Susi zgodziła się na mój pomysł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz