czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 28



  Obudził mnie nocny koszmar.  Śniło mi się, że jestem na cmentarzu, stoję nad czyimś grobem, ale nie mogę poznać tej osoby. Płaczę jak głupia, wiem, że ten ktoś jest dla mnie ważny, lecz nie mam pojęcia, kto to. Nikt nie liczył się z moimi uczuciami, nie zwracał na mnie uwagi. Krzyczałam, ile tylko sił miałam w płucach. Nic to jednak nie dawało. Po chwili ktoś podszedł do mnie i zaczął śmiać mi się w twarz. Nie znałam tej osoby, a tak właściwie to… tego mężczyzny. Był to blondyn, o szarych oczach. Patrzył na mnie, jak na jakąś osobę z wariatkowa. Z wyglądu można było rozpoznać, że jest chyba w naszym wieku. Chciałam jak najszybciej uciec. Byłam cała zapłakana, nie widziałam drogi, przez którą zmierzam. Potknęłam się o jakiś kamień. Potem usłyszałam jakiś krzyk i na szczęście, obudziłam się.
  Popatrzyłam na zegarek – 2:50. Jejku ! Jest tak wcześnie, a ja nie śpię przez jakiś cholerny koszmar ! Zastanawiało mnie, kim był ten chłopak. Nigdy w życiu nie widziałam kogoś takiego na oczy. Po niedługiej chwili rozmyślań, zasnęłam. Jednak nic mi się już nie śniło. Kiedy wstałam rano, byłam opanowana i spokojna, a o śnie zdążyłam zapomnieć. Napisałam Chrisowi, że chciałabym się z nim spotkać i pogadać. Po chwili odpisał mi, żebym przyszła do naszej ulubionej kawiarenki, o 15:00. Odpisałam mu tylko, że będę. Poszłam do łazienki, wzięłam szybko prysznic i umyłam zęby. Kiedy zobaczyłam się w lustrze, postanowiłam, że zrobię dzisiaj lekki makijaż. Na powieki nałożyłam cienie w jasnoniebieskim kolorze, zrobiłam kreskę eyelinerem, nałożyłam podkład i zatuszowałam rzęsy. Paznokcie pomalowałam niebieskim lakierem. Potem wróciłam do pokoju i zastanowiłam się, co ubrać. Po chwili namysłu wybrałam bluzkę z krótkim rękawem i nadrukiem, na nią założyłam dżinsową kurtkę bez rękawów. Do tego ubrałam krótkie spodenki w dwóch kolorach, a na nogi założyłam niebieskie trampki. Brakowało mi jeszcze jakichś ozdób, więc podeszłam do szkatułki i wybrałam kilka bransoletek w podobnych kolorach, co spodenki :
                      
                                

Zadowolona z efektu, wyszłam z pokoju.  Dzisiaj wstałam o 11:30. Szykowanie się zajęło mi pół godziny, więc była już 12:00. Uznałam, że nie ma sensu jeść śniadania, bo za godzinę będzie obiad. Nie myliłam się. Po godzinie mama zawołała mnie i tatę – siedzących na kanapie – do kuchni i zjedliśmy obiad. Niestety, musiałam wziąć jeszcze leki. Mama uważała, że to dla mojego bezpieczeństwa, ale ja i tak bardzo dobrze się czułam. Po mojej chorobie nie było śladu jej istnienia. Mimo to wzięłam leki. Czas bardzo szybko mi minął i zanim się obejrzałam, była już 14:30. Pożegnałam się z rodzicami i wyszłam z domu. Szłam bardzo powoli. Dojście do tej kawiarni zajmuje mi zaledwie 10 minut, ale w moim dzisiejszym tempie, było to dwa razy dłużej niż zwykle. Pozostało mi jeszcze trochę wolnego czasu. Weszłam do środka, zajęłam stolik i wyczekiwałam chłopaka. Pojawił się punktualnie. 
- Cześć kochanie – powiedział Chris i pocałował mnie w usta.
- Hej :*  
- Noo, opowiadaj jak ci minęło w tej Irlandii ? 
- Było naprawdę świetnie. Nie miałam jednak czasu zwiedzać, czego żałuję najbardziej, ale jakoś godzę się z tym faktem. A co się tu u was działo, że tak nie odpisywaliście ?
- Każdy był pochłonięty przygotowaniami do imprezy z okazji twojego przyjazdu, ale jednak nie wypaliło.:/
- Och, nie smuć się, za niedługo moje urodziny, tam też przecież będzie mega impreza ;)
- A kogo zapraszasz ?
- Na razie zaprosiłam tylko was, ale planuję napisać jeszcze do kilku osób z poprzedniej szkoły.
- Może pomóc ci w przygotowaniach ?
- Co prawda, nie zaczęłam jeszcze żadnych przygotowań, ale jak już zacznę, to na pewno się do ciebie zgłoszę o pomoc :* - powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Po chwili dodałam : - Słuchaj… muszę ci jeszcze chyba o czymś opowiedzieć …
- Stało się coś ? Minę masz nie najlepszą…
- Czytałeś tego maila, którego ci wysyłałam, jak byłam w Irlandii ?
- Tak, a co ?
- Bo… - nie mogłam z siebie nic wydusić, cały czas myślałam o reakcji Chrisa na moje słowa. – Bo chodzi o to, że razem z Kate i Tommym w niedzielę poszliśmy na imprezę, na którą wcześniej zaprosił nas taki chłopak, co go poznałam na plaży. Zgodziliśmy się wszyscy, uważaliśmy, że należy nam się trochę zabawy, zwłaszcza, że dorośli też wychodzą. Tam na imprezie Filip, czyli ten chłopak z plaży, zaczął do mnie zarywać. Bałam się, że może coś zrobić, więc poprosiłam Tommy’ego, żeby  udawał na ten wieczór mojego chłopaka, to może tamten się odczepi. Tak też było. Filip zaczął mnie ignorować, co jakiś czas tylko zapraszał do tańca. Po paru mocniejszych drinkach stwierdziłam, że pójdę potańczyć, a na parkiecie był Tommy, więc dołączyłam się do niego. Akurat puścili wolny kawałek i on poprosił, żebym z nim zatańczyła. Po tej piosence nagle zrobiło mi się jakoś tak dziwnie smutno, nie wiedziałam, co mi jest, płakałam, jak głupia. Wybiegłam na zewnątrz budynku i poszłam na plażę. On potem mnie znalazł i dosiadł się do mnie, bo siedziałam na leżaku. Rozmawialiśmy i potem… on tak jakoś… - tu zaczęłam się jąkać, nie mogło mi to przejść przez gardło.
- Co on ?! – powiedział Chris z podniesionym głosem.
- No… Tommy mnie pocałował… - po mojej twarzy zaczęły spływać łzy.
- Zabiję tego dupka !! – powiedział rozwścieczony Chris.
- Ja także nie jestem z tego faktu zadowolona. Najchętniej bym o tym wszystkim zapomniała. Ale wiedziałam, że gdybym ci nie powiedziała, to zjadłoby mnie sumienie. Z doświadczenia wiem, że nawet najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. – po twarzy zaczęło spływać coraz więcej łez.
- Oj dobrze, już dobrze. Nie płacz – przytulił mnie do siebie. – Nie jestem na ciebie zły, bo to w końcu nie ty go pocałowałaś, tylko on ciebie, tak ?
- Czuję się beznadziejnie. On mnie pocałował, a ja pod wpływem alkoholu we krwi, oddałam pocałunek. :’(
- W tym momencie alkohol cię usprawiedliwia J. Nie płacz, wszystko jest dobrze – powiedział i pocałował mnie.
- Cz-czyli nie jesteś z-zły ? – wyjąkałam, zdenerwowana.
Oczywiście, że nie głuptasie. Ja sam miałem kiedyś podobną sytuację. Była taka jedna Ginny. Bardzo ją kochałem. Pewnego dnia wymyśliła, że pójdziemy na imprezę. Nie miałem wtedy pojęcia, dlaczego, ale podświadomość mówiła mi, żeby tam nie iść. Jednak po kilku próbach namowy, zgodziłem się. Tam na imprezie mocno się upiłem, urwał mi się film i zanim się ocknąłem, całowałem się z jakąś dziewczyną, której nawet nie znałem. Opowiedziałem to wszystko Ginny. Była na mnie wtedy bardzo, bardzo zła.   Powiedziała mi, że to koniec. Jednak ja się nie poddawałem. Próbowałem z nią rozmawiać, namawiałem ją, żeby wróciła. W końcu postanowiła ze mną porozmawiać i zgodziła się dać mi drugą szansę. Od tamtej pory wiem, że każdy zasługuje na tą właśnie „drugą szansę”.
- Dziękuję  - powiedziałam.
Chris otarł mi łzy z policzka, po czym pocałował i wyszliśmy z kawiarni. Poszliśmy jeszcze na spacer. Musiałam mu oczywiście opowiedzieć ze szczegółami każdy mój dzień na wyjeździe. Trochę mi to zajęło, bo historia do krótkich nie należała, ale miło wspominam tą wycieczkę. Poza tym, opowiadając to wszystko Chrisowi, mogłam spędzić z nim więcej czasu. Łaziliśmy tak po mieście i gadaliśmy. Popatrzyłam na zegarek – była już 21:45, a mi powoli robiło się zimno. Pożegnałam się z chłopakiem i z bardzo dobrym humorem, wróciłam do domu. Ten dzień zdecydowanie zaliczam do udanych J. Poszłam do łazienki, zmyłam z siebie makijaż, umyłam się i położyłam się. Myślałam o tym wszystkim, co dzisiaj powiedział mi Chris. Miał rację co do „każdy zasługuje na drugą szansę”. Nie czując nawet, kiedy, odpłynęłam w krainę Morfeusza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz