sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 25

Hej wszystkim :) Wiem, obiecałam wam rozdział w środę, ale z nieznanych mi przyczyn, niestety nie miałam internetu przez ten czas. Dopiero wczoraj działał, ale wtedy też nie dodałam, bo byłam strasznie zajęta. Za to teraz może trochę nadrobię. :)
..................................................................................................................................................

Świetnie się bawiłam : wygłupiałam się z Kate i Tommym, rozmawiałam trochę z rodzicami i państwem  Jones. Miałam zostać tylko na godzinę, jak mówił tata, ale wyprosiłam jeszcze dodatkowe pół godzinki. Nie był to najlepszy pomysł, ponieważ... mój głos... znów nie mogłam mówić. Mama natychmiast kazała wracać mi do pokoju. Tommy zaoferował, że mnie odprowadzi. Nalegałam oczywiście, żeby został tu razem z innymi, a ja sobie pójdę sama, ale powiedział, że nie ma takiej opcji, więc się zgodziłam.
- Te wakacje to był niezły odpał, no nie ? - powiedział do mnie Tommy.
- Taak, i to całkiem niemały. Jestem dosyć zadowolona, ale i tak nie wyszło najlepiej... wiesz... ten pocałunek.. - powiedziałam speszona.
- Aaa taa, sorka za to jeszcze raz :)
- Nie ma sprawy. Chciałam powiedzieć Chrisowi, ale to nie moja wina, że ode mnie nie odbiera ani nie odpisuje mi. Zastanawiam się też, czy pisać mu tak w ogóle, że wracam. Nie wiem, a ty ? Co byś zrobił ? - spytałam.
- Ja na twoim miejscu bym nie pisał. Nie chcę cię oczywiście negatywnie nastawiać do własnego chłopaka, ale... pomyśl, przecież on tez mógł do ciebie napisać, spytać, czy jesteś zdrowa, itp., a tego nie zrobił.
- Z jednej strony to masz rację, ale z drugiej... Chris to przecież jest mój chłopak.!
- No tak, ale przecież chłopak też ma jakiś obowiązek spytać dziewczynę, czy wszystko u niej ok.
- No niech ci będzie. Skończmy może już temat. :) A jak tobie minęło te parę dni ? - spytałam
- Było całkiem ciekawie :) Nawet niemało się wydarzyło. Teraz jeszcze tylko ta przeprawa promem i znów wracamy do nudnego życia... - powiedział trochę zawiedziony.
- Czemu nudnego ?
- W moim życiu nic się tak właściwie nie dzieje. Mój dzień jest właściwie nudny. Wstaję rano o tej samej porze, odbywam tą samą toaletę poranną, jem potem to samo śniadanie, potem siedzę 2 godziny przed komputerem, pomagam w czymś rodzicom, potem jem obiad, oglądam telewizję, potem czytam książkę, wracam na górę, znów komputer... i tak codziennie ! - powiedział wyraźnie zdołowany tym, co robi.
- Ale dlaczego ? Dlaczego nie zmienisz tego rzeczywiście nudnego planu ? Czemu po prostu nie wyjdziesz z domu, nie pójdziesz na spacer, nie wyjdziesz gdzieś z kolegami ? Kiedy ostatnio byłeś gdzieś na imprezie ? A dziewczyna ?
- Więc.. dziewczyna zdradziła mnie pół roku temu i od tamtej pory nie szukam nowej. Na imprezy nie chodzę, ponieważ duszą towarzystwa to ja nie jestem. Moi koledzy mają inne sprawy na głowie, bo nawet nie mają czasu odpisać na SMSa. A jeśli chodzi o spacery, to najczęściej do sklepu na zakupy. I tyle !
- I tyle ?! - powiedziałam, prawie krzycząc - Jak to tyle ? Powinieneś się zmienić !
- Nie jesteś pierwszą, która mi to mówi Mel :) Nawet starałem się jakoś spędzać życie poza domem, ale nie za bardzo mi to wychodziło.
- Tommy ! Masz 17 lat ! Wykorzystaj to !
- Ale jak ? O.o
- Jak ? Musisz tak zrobić, żebyś to ty nie miał czasu odpisać kolegom.! Skoro twoi kumple z nowej szkoły nie mają dla ciebie czasu, to spotkaj się z tymi starymi ! Koniecznie musisz iść na jakąś imprezę, puki masz czas. Mówiłeś mi kiedyś, że interesuje cię trochę deska.. to może kup sobie nową ? Naucz się jeździć, a wtedy na pewno nie będziesz się nudził.
- Wiesz.. może to skuteczne rady :) Na pewno skorzystam :)
Gadaliśmy tak jeszcze trochę czasu i zanim się obejrzeliśmy, byliśmy już pod drzwiami do naszego pokoju. Tommy'emu tak dobrze się ze mną gadało, że nie chciał wracać na plażę, wolał posiedzieć ze mną. Ale mi nie przeszkadzało. Siedzieliśmy na moim łóżku naprzeciw siebie i gadaliśmy. Moje gardło znów dawało się we znaki. Nie było najlepiej :/ Znów traciłam głos. Tommy powiedział, że nie będzie mnie już zamęczał. Powiedział też, że chyba jeszcze wróci na trochę na plażę. Nie byłam zła, bo przecież on też musi korzystać z nich jak najbardziej. Założyłam słuchawki, włączyłam sobie muzykę i przyglądałam się już widniejącym gwiazdom na ciemnym, bezchmurnym niebie. Oczywiście -jak to ja - usnęłam ze słuchawkami w uszach. Kate wyłączyła telefon, gdy tylko przyszła do pokoju, położyła go na stoliku nocnym i przykryła mnie kołdrą. Zasnęłam w ubraniu, co przydarza mi się ostatnio coraz częściej... dziwne. Liczyłam, że jak się prześpię, to może już wyzdrowieję. Ale jednak nici z moich planów. Nie wyspałam się... obudziłam się o 3 rano i potem już nie mogłam zasnąć. Co prawda, gardło przestało mnie boleć i mogłam mówić, ale byłam strasznie zachrypnięta. Uznałam jednak, że lepsze to, niż wcale nie mówienie. O 5:00 rano postanowiłam, że już wstanę. To leżenie nie miało sensu. Poszłam do łazienki, wzięłam gorący prysznic, umyłam zęby, zmieniłam ubranie i spakowałam jeszcze resztę potrzebnych rzeczy do walizki. O 6:00 byłam już gotowa o wyjazdu, chociaż hotel opuszczaliśmy o 11:00. Siedziałam jeszcze tak pół godziny. Popatrzyłam na komórkę, a tam SMS od... Chrisa. Szczerze mówiąc to byłam troszkę tym zaskoczona. W końcu nie pisał przez cały mój wyjazd. Ale byłam też szczęśliwa, że sobie o mnie przypomniał. Mój pech, cieszyłam się za wcześnie.
" Witaj Mel :* Sorry, że nie mogłem pisać wcześniej, ale mam strasznie dużo rzeczy na głowie. Muszę to załatwić do piątku, więc proszę, nie pisz... przepraszam. "
Kiedy odczytałam wiadomość, uśmiech zniknął z mojej twarzy, a pokazały się słone łzy. Było mi przykro, że Chris jednym słowem mnie olał. Co musiał załatwić ? Czemu do piątku ? W piątek miałam wracać... A może szykuje coś związane z moim przyjazdem ? Niee, wtedy ten SMS nie byłby taki... chłodny. A może on mnie zdradza ? W każdym bądź razie, wiem jedno.. tego dnia uśmiech na pewno nie pojawi się na mojej twarzy. Do godziny 9:00 próbowałam się czymś zająć... czytałam książkę, włączyłam trochę laptopa, słuchałam muzyki... ale to na nic. Moje myśli cały czas wracały do tego SMSa. Potem obudziła się Kate. Szybko się ubrała i zeszłyśmy na dół do restauracji, na śniadanie.
- Dzień dobry wszystkim :) - powiedziałam.
- Hej Mel, witaj Kate - powiedziała moja mama.
- A gdzie macie Tommy'ego ? - spytała pani Jones.
- Jeszcze śpi - powiedziała Kate.
- Jeszcze śpi ? - powiedział pan Jones z niezadowoloną miną, po czym dodał - Teraz śpi, a potem będzie krzątał się po promie za jedzeniem. Kate, proszę idź go obudzić, dobrze ?
- Ja mogę pójść - powiedziałam, kiedy Kate już wstawała z krzesełka.
- Chodźmy razem - dodała Kate i uśmiechnęła się.
Poszłyśmy szybko do pokoju. Tommy nadal spał. Pomyślałam, że... może obudzę go troszkę inaczej :) Powiedziałam Kate o moim pomyśle, po czym na jej twarz wdarł się złowieszczy uśmieszek. Usiadłam koło Tommy'ego i zaczęłam szeptać do jego ucha "KOCHANIE, WSTAŃ PROSZĘ". Uśmiechnął się na te słowa. A ja po chwili dodałam szeptem " KOCHANIE..". I nagle krzyknęłam mu do ucha "WSTAAWAJ!".
Tommy szybko ocknął się z przerażoną miną, jakby mu się śnił najgorszy z możliwych horrorów. Kate w tym czasie aż musiała rozmasowywać, który okropnie ją bolał ze śmiechu. Ja śmiałam się tak głośno, że myślałam, że zaraz przybiegnie ktoś z sąsiedniego pokoju ze skargą. Ku mojemu szczęściu nikt się w pokoju nie pojawił.
- Rodzice mówią, że masz zejść w tej chwili na śniadanie... kotku :D - powiedziała Kate drwiąc z niego i wyszła z pokoju.
- Sorka za tą pobudkę - powiedziałam - ale... jak wczoraj mówiłeś, że twoje życie jest takie nudne, to... pomyślałam, że trochę je rozweselę :D - powiedziałam i znów zaczęłam się śmiać. Tommy był rozwścieczony. Co prawda, rzucił ze złości we mnie poduszką, ale sam zaczął się z siebie śmiać. Ja uciekłam z pokoju, a on jeszcze dodał, że zaraz przyjdzie do restauracji. Mimo tego SMSa, liczyłam na to, że to będzie udany dzień. W końcu wszystko jeszcze przede mną :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz