Prom zatrzymał się. Już w samym porcie było ślicznie, a co dopiero w samej Irlandii. Była godzina 16:30, a na kolacji mieliśmy być dopiero na 18:00, więc namówiłam tatę, żebyśmy na chwilę pojechali na jakąś plażę niedaleko naszego hotelu. Ku mojemu zdziwieniu tata powiedział, że nie jest to najlepszy pomysł, ponieważ chciał wcześniej być wcześniej na miejscu. Powiedział też, że musi porozmawiać z właścicielem. Obydwie z mamą byłyśmy zaskoczone, nic nie wiedziałyśmy. Tata wytłumaczył się, że ja nie muszę nic wiedzieć i się przejmować, a mamie opowie wszystko na osobności. Stało się coś czy co ? Ale skoro rodzice powiedzieli, żebym się nie przejmowała, to nie mam takiego zamiaru. Ta miejscowość - mimo, że nie znałam jej dokładnej nazwy - wyglądała naprawdę ślicznie. Była zadbana i czysta. Ludzie posiadali piękne domy z ogródkami, ogrodami, warzywniakami. Wszystko tam było. Na moje szczęście tata ma świetny gust. Hotel znajdował się blisko plaży, a za tym ogromnym budynkiem był basen więc o wypoczynek nad wodą nie miałam się co martwić. Kiedy wysiedliśmy z samochodu, rodzice dali mi trochę pieniędzy i powiedzieli, żebym rozejrzała się trochę po okolicy, a oni, zamknęli samochód zostawiając w środku bagaże i weszli do hotelu. Oczywiście pierwszym miejscem, jakie wybrałam była ta plaża. Wyglądało to całkiem ciekawie: parking dla samochodów i potem ta plaża. Po lewej stronie były leżaki do wypożyczenia, pośrodku było miejsce na własne koce i leżaki, a po prawej stronie znajdowały się te śmieszne, małe budki, w których można znaleźć trochę cienia nad głową. I na końcu piękne, wielkie, błękitne morze. Ooo wyglądało cudownie, a przezroczysta woda aż się prosiła, by do niej wejść. Na plaży stały też budki z lodami. Podeszłam do jednej - z lodami włoskimi - i zamówiłam jednego z polewą z toffi.Ten pomysł to chyba był jakiś niewypał, bo lód szybko się topił, a ja nie miałam chusteczek. Nagle... ni stąd, ni zowąd... stał koło mnie Tommy, którego poznałam na promie.
- Heej, miło cię znowu spotkać. Może chcesz chusteczkę ? - spytał.
- Eee t-tak, dzięki - powiedziałam jąkając się. Skąd on tu się wziął ? - o to też go spytałam - A co ty tutaj robisz ?
- Zatrzymaliśmy się na weekend w tym hotelu za rogiem. - i wskazał hotel, w którym również i ja mieszkam.
- Naprawdę ? Też tam będę, tyle że troszkę dłużej. ;) - powiedziałam z uśmieszkiem
- To fajnie, będzie przynajmniej ktoś znajomy. A na ile przyjechałaś ? - spytał Tommy.
- Na cały tydzień.
- Ooo zazdroszczę. My tylko na te parę dni. Wiesz... do bogatszych nie należymy, a ten hotel też nie jest tani. Czytałem ogłoszenie w internecie.
- Ja bym przeczytała, gdybym wiedziała, że tu będę. :)
- Ale jak to ? O.o - spytał zdziwiony Tom.
- Mój tata organizował tą wycieczkę i nic nam nie chciał powiedzieć. To miała być taka niespodzianka. Nie wiedziałyśmy razem z mamą, że będziemy płynęli promem, ani że jedziemy do Irlandii. A tak a pro po... gdzie masz rodziców i Kate ?
- Kate znalazła sobie jakieś nowe koleżanki i siedzą na plaży i opalają się na leżakach - wskazał w stronę leżaka z Kate - a rodzice poszli do hotelu, bo musieli porozmawiać z właścicielem. O 18:00 mamy spotkać się w tamtej restauracji na kolacji. - i wskazał na restaurację obok hotelu.
- To dziwne... moi rodzice też są u właściciela i też mamy kolację w tej samej restauracji co wy i też o 18:00. - mówiłam zdziwiona.
- Heh, jaki zbieg okoliczności.
- Emm, przepraszam, ale chyba pójdę poszukać rodziców. - i poszłam w stronę hotelu. Musiałam znaleźć tatę i spytać, o co chodzi. Najpierw ta rodzina spędza z nami czas na promie, a potem mają te same plany na dzisiaj, co my. To na pewno musi być ustawione !
Szybko wbiegłam do holu. Spotkałam tam mamę i opowiedziałam jej o tym spotkaniu z Tommym.
- Kochanie, ja też nic nie wiedziałam. Dowiedziałam się jakieś 5 minut temu, naprawdę !! - powiedziała mam.
- Ale czego się dowiedziałaś ? - spytałam
- Ojciec Tommy'ego to dobry przyjaciel twojego taty. Pracują razem. No i pan Jones wpadł na pomysł, że zabierze rodzinę na jakieś krótkie wakacje. Twój tata pomyślał, że też przydałyby się jemu i jego rodzinie jakieś wakacje. Szukali w internecie i znaleźli jakiś hotel w Irlandii. Bardzo im się spodobał, ale tacie brakło do niego pieniędzy, bo naszą rocznicową wycieczkę miał już zaplanowaną. Pan Jones od razu pożyczył pieniądze tacie i nie chciał odmowy. Tata nie chciał prosić kogoś o pieniądze, ale skoro brakował mu niedużo, zgodził się. Postanowił też, że te 3 dni spędzimy razem.
- A-aha.- trochę zacięłam się. Byłam szczerze mówiąc zaskoczona, że muszę spędzać z nimi te trzy dni, ale innego wyboru nie miałam. Przecież nie mogłam odciąć się od rodziny. Jedyne, czego się obawiałam, to Tommy, któremu się podobam. Ja mam chłopaka i jestem z nim bardzo szczęśliwa. Nie chcę tego niszczyć. A Tom może pocałować mnie nawet przez przypadek, ale i tak to będzie zdrada. Bardzo chcę tego uniknąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz