wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 24

 Obudził mnie jakiś człowiek, pytający, czy coś mi się przypadkiem nie stało. Odpowiedziałam, że nic mi nie jest i poszłam szukać rodziców. Akurat nie było trudno ich znaleźć, bo stali na korytarzu i zamartwiali się, gdzie jestem. Podeszłam do nich i mocno oboje przytuliłam. Byłam bardzo przybita wydarzeniami z poprzedniego dnia.
- Melanie ! Gdzieś ty się podziewała przez całą noc ?! Wiesz, jak się o ciebie z ojcem martwiliśmy ? - powiedziała mama.
- Nocowałam na leżaku przed basenem hotelowym. - powiedziałam zachrypnięta.
- Ale dlaczego ? Co się stało ? - spytał tata.
Opowiedziałam rodzicom całą tą historię. Nie mogłam przestać o tym myśleć, miałam okropne sumienie. Kiedy wyszłam z pokoju rodziców, musiałam iść do swojego, przecież Kate się martwiła. Gdy weszłam, uściskała mnie bardzo mocno. Tommy też tam był. Patrzył na mnie wzrokiem "błagam cię, wybacz mi, nie chciałem". Nie wiedziałam, czy uciekać stamtąd, czy też zostać i z nim pogadać. Byłam po prostu dobita. Kate spytała mnie, gdzie byłam tej nocy i co mi się stało. Wtedy Tom wyszedł z pokoju. Z jednej strony, to na pewno ułatwi mi zadanie, ale z drugiej... on też jest po części winny i także powinien się tłumaczyć. Opowiedziałam wszystko niebieskookiej, po czym znów się rozpłakałam. Bardzo źle było mi z faktem, że zdradziłam mojego Chrisa, tak jak kiedyś Shane mnie. Kate pocieszała mnie, ale na próżno, bo ja płakałam jeszcze bardziej. Postanowiłam, że napiszę do Chrisa. Sumienie dręczyłoby mnie gorzej, gdybym tego nie zrobiła. Napisałam mu, żeby się odezwał, bo musimy porozmawiać i że jest to pilne. Tak jak od początku mojego wyjazdu, nie odezwał się.
 Poszłam na plażę. Usiadłam i myślałam o tym wszystkim. Po raz kolejny, wiem, ale tylko tam myśl krzątała mi się po głowie. Nagle podszedł do mnie zmartwiony Tommy.
- Cześć Melanie, mogę usiąść ? - spytał. Nic nie odpowiedziałam. Dosiadł się, po czym kontynuował : Słuchaj, wiem, że źle się czujesz z tym, co tu wczoraj było, ale i tak nie uciekniesz ode tej rozmowy. !
- Wiem to - powiedziałam bardzo cicho. Okropnie bolało mnie gardło, chyba się przeziębiłam.
- O matko ! Co z twoim głosem ?! - powiedział trochę głośniej, wyraźnie zmartwiony.
- Ch- chyba się przeziębiłam - wyjąkałam.
- Chodź, na pewno nie będziesz siedziała na zimnym piasku i to jeszcze chora. Jadłaś tak w ogóle śniadanie ?
- Nie. - mówiłam tak, jakbym traciła głos.
Poszliśmy do hotelu. Weszliśmy do pokoju i Tommy powiedział, żebym tu na niego poczekała.Sam gdzieś poszedł. Wrócił po piętnastu minutach z jakąś małą miseczką. Wyszeptałam, co to, a on odpowiedział, że to gorący rosół. Podobno najlepszy na przeziębienia. Na moich ustach dało się dostrzec mały uśmiech. Powoli jadłam przyniesione danie, a Tommy tylko mi się przyglądał. Kiedy wychlipałam część zupy, odłożyłam miskę na stolik, obok łóżka i wyszeptałam :
- T-tommy, przepraszam za to, co działo się wczorajszego wieczoru. Mój chłopak i przyjaciółki nie odpisują na SMSy ani maile. Po prostu potrzebowałam wsparcia w trudnej sytuacji. Wypadło na ciebie, wybacz m-mi.
- Ciii, nie mów już nic, bo jeszcze gorzej będziesz się czuć - powiedział do mnie, usiadł na moim łóżku i przytulił mnie. Wtuliłam się w niego, po czym zasnęłam. Obudziłam się po kilku godzinach, ale już nie u boku Tommy'ego. Czułam się trochę lepiej, ale dalej nie mogłam dokładnie mówić. Byłam trochę głodna, bo ominęło mnie śniadanie i przespałam obiad. Popatrzyłam na komórkę - 17:23. Może lepiej poszukam rodziców. Zajrzałam do ich pokoju, ale nikogo tam nie było. Poszłam do restauracji, tam też pusto. Chociaż na polu było gorąco, ja i tak czułam, że mi zimno. Pobiegłam do hotelu po bluzę. Zamknęłam drzwi, wzięłam ze sobą klucz i poszłam na plaże. Liczyłam, że może tam ich znajdę. Na szczęście nie trwało to długo - tata i pan Jones kąpali się w morzu, a Kate i Tommy chodzili po jakichś sklepach. Mama i jej nowa przyjaciółka opalały się. Każdy jeden człowiek na tej plaży ubrany był w strój kąpielowy lub - w przypadku mężczyzn - kąpielówki. Tylko ja miałam na sobie długie spodnie i najgrubszą bluzę, jaką tylko mogłam znaleźć w torbie. Podeszłam do mamy.
- Mel, gdzie byłaś ? Nie jest ci gorąco ?
- Byłam w pokoju, spałam. Jest mi niewyobrażalnie zimno. - powiedziałam zachrypnięta.
- O Jezu ! Przecież jesteś chora ! Pokaż mi czoło. - usiadłam i odwróciłam się w stronę mamy. Już po dotyku dało się wyczuć, że mam gorączkę. Moja mama bardzo szybko reaguje w takich sprawach. Kiedy byłam młodsza, to tak zachorowałam, że na tydzień musiałam zostać w szpitalu bo nie dostałam odpowiednich leków na czas. Wracając do tematu... mama szybko zawołała tatę i poprosiła, żebyśmy pojechali do lekarza. W przychodni powiedziano mi i mamie, że to tylko przeziębienie, ale i tak trzeba skutecznie reagować. Lekarz przepisał mi antybiotyki i polecił, żebym leżała w łóżku i nie wychodziła na zewnątrz przez jakieś 5 dni. Podziękował też mamie za to, że szybko zareagowała. Mama wyjaśniła, że jesteśmy tutaj na wakacjach. Pan doktor powiedział, że mam zostać w łóżku, a jeśli nie, to najlepiej wracać do domu i tam wypoczywać. Podziękowałyśmy obie i poszłyśmy do apteki. Wykupiłyśmy wszystkie potrzebne leki i wróciliśmy całą trójką do hotelu. Mama podała mi leki i kazała, żebym została w łóżku. Ona musi porozmawiać z tatą. I wyszli z mojego pokoju. Pięknie, myślałam, tylko zepsułam wszystkim wakacje. Niepotrzebnie tu przyjeżdżałam. Leżałam tak i myślałam o tym, co będzie dalej z naszymi wakacjami. Po pół godzinie do mojego pokoju przyszli rodzice i powiedzieli, że byli już u właściciela hotelu i skrócili pobyt. Jutro wyjeżdżamy. Bilety na prom także są zmienione na jutro. Prosiłam jeszcze rodziców, żebyśmy tu zostali. Oni mają wakacje zepsute przeze mnie, więc niech korzystają, a ja przecież mogę tu zostać. Tata powiedział, że moje zdrowie jest ważniejsze od wypoczynku i że już zresztą zwrócono im pieniądze za te cztery dni. Przytuliłam oboje i podziękowałam za to, że tak się mną opiekują. Wyszli z pokoju, kiedy nagle przyszedł Filip. Byłam zdziwiona. Musiałam z nim porozmawiać, ale też chciałabym, żeby ktoś był przy tej rozmowie. Na moje szczęście Kate weszła do pokoju.
- Cześć Melanie. - powiedział
- Cześć - wydobywałam z siebie już ostatnie głosy.
- Co ci jest ? - spytał zdziwiony.
- Spędziłam noc na leżaku hotelowym na polu i teraz się przeziębiłam. Po co tu... - chciałam dokończyć, ale nie mogłam już nic powiedzieć, ani słowa.
- Po co przyszedłem ? Musimy porozmawiać - dokończył i odpowiedział.
Chciałam coś z siebie wydusić, ale już nie dałam rady. Nic nie przeszło mi przez gardło. Straciłam głos na dobre. Wyciągnęłam z mojej torebki kartkę i długopis i napisałam " Nie musimy gadać, jutro wyjeżdżam. Najlepiej o mnie zapomnij i idź już sobie :'( ".
- Jak mam o tobie zapomnieć, skoro się w tobie zakochałem ?! - powiedział i wyszedł.
 Kate nagle do mnie podbiegła i przeczytała to, co napisałam Filipowi na kartce. Była trochę załamana, kiedy przeczytała, że jutro wyjeżdżam, ale z drugiej strony zadowolona, że popłyniemy razem. Nasz rejs tym razem będzie krótszy. Nie płyniemy dookoła, tylko na skróty, więc przez 4-5 godzin. Kate chciała ze mną jeszcze pogadać, a ja odpowiadałam pisząc na kartce papieru. Żartowałyśmy, ale też i rozpłakałyśmy się obie. Katie opowiadała o swoim pierwszym chłopaku. Kiedy dochodziła 19:00, pani Jones przyszła do nas i powiedziała, że idziemy na kolację. Zastanawiało mnie też, gdzie jest Tommy. Spotkałyśmy go w restauracji, był bardzo szczęśliwy. Wydusiłam ostatnim tchem, gdzie był i czemu jest taki radosny, a on odpowiedział, że poznał fajną dziewczynę, która mieszka niedaleko nich, w Anglii i dostał do niej numer. Chyba po raz kolejny się zakochał. Uśmiechnęłam się do niego. Potem mama o coś mnie spytała, a ja próbowałam odpowiedzieć, ale znów odebrało mi mowę. Tak się wylękła, że aż chciała dzwonić na pogotowie, ale Kate jej wyjaśniła, że za dużo mówiłam, bo rozmawiałyśmy i trochę jej się pogorszyło, ale za parę dni wszystko wróci do normy. Zjadłam wszystko, co było tylko możliwe, bo byłam tak głodna, jak nigdy. Potem mama wysłała mnie do swojego pokoju. Siedziałam tam przez jakieś 15 minut sama, aż potem przyszedł tata. Spytał, jak się czuję, a mi wróciła mowa, więc odpowiedziałam, że jest lepiej. Powiedział, że idą z mamą, państwem Jones, Kate i Tommym na plażę. Było mi przykro z tego powodu, bo nie mogłam iść. Tata to zauważył, ale wyjaśnił, że to dla mojego dobra. Zaczęłam go błagać, że tylko na chwilkę, żeby jakoś zapamiętać te krótkie, ale pełne emocji wakacje. Zgodził się tylko z tego powodu, że wróciła mi mowa, ale mogłam wyjść tylko na godzinkę. Gdy ubrałam się ciepło i zamknęłam drzwi, poszliśmy z tatą do holu. Jak zobaczyła mnie mama, była bardzo zdenerwowana, ale tata przekonał ją, że już mi lepiej i mogę.
Poszliśmy całą trójką na plaże. Jonesowie już tam byli, wszyscy siedzieli na kocu. Pan Jones rozlewał do czterech kieliszków szampana. Dosiedliśmy się. Wszyscy żartowali i wygłupiali się. Ja byłam trochę bardziej spokojna. Patrzyłam na czerwone zachodzące na wprost mnie słońce i jego odbicie w tafli wody. To wszystko wyglądało cudownie. Myślałam o tym, że zdradziłam chłopaka, że poczułam coś do nowego, znając go tylko parę dni, że poznałam nową przyjaciółkę i na pewno będę chciała utrzymać z nią kontakt, że mam taką wspaniałą i opiekuńczą rodzinę, oraz o tym, że to były zdecydowanie najlepsze, jak do tej pory, cztery dni mojego życia.  ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz