poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział 1

   - Melanie ?! Melanie ?!
- Czego chcesz ? Albo nie... nie mów, bo z tobą nie gadam .! :(
- Oj przepraszam cię za to ale... noo... to był incydent z Shanem. Wiem, to źle wyglądało ale to nie ja go pocałowałam, tylko on mnie - powiedziała moja najlepsza przyjaciółka Rose.
- Jak możesz to udowodnić ? Nie masz nic na swoją obronę jak myślę...
- A właśnie że mam ! Poszłam sobie na spacer. Po pół godzinie doszłam do naszego ulubionego mostku nad rzeką i Shane tam stał, cały zapłakany. Spytałam co się stało, a w odpowiedzi usłyszałam tylko " Nic ". Chciałam go jakoś pocieszyć ale w pewnej chwili odepchnął mnie i upadłam. Bardzo się wystraszył. Podbiegł i chciał sprawdzić czy nic mi nie jest, odpowiedziałam, że jest w porządku. Shane usiadł obok i zaczął płakać jeszcze bardziej. Próbowałam go pocieszyć mówiąc, że nic się nie stało i że nie jestem zła za to że mnie popchnął <w końcu każdy ma gorsze dni>. Przeprosił za to, co zrobił i pocałował mnie. Kiedy odepchnęłam go od siebie, odwróciłam się i zobaczyłam ciebie w oddali.
Przepraszam cię i myślę że mi wierzysz...
- To jest tylko opowiadanie, a nie dowody ! I skąd mam wiedzieć że mówisz prawdę ?! - powiedziałam
- Bo jestem twoją przyjaciółką. Znamy się, odkąd skończyłyśmy 6 lat i od tamtej pory nie miałyśmy przed sobą sekretów, zawsze mówiłyśmy sobie prawdę.
- -,-
- Nie wiem jak ci udowodnić ale naprawdę nie skrzywdziłabym cię i zrobię wszystko, żebyś mi wybaczyła !!
- Hmm no dobrze, wybaczę ci :)
- Dziękuję ci i obiecuję że to się nigdy już nie powtórzy :*
- Oj dobrze już, dobrze. Zastanawia mnie tylko, dlaczego Shane płakał na tym mostku ?
- Nie wiem, nie chciał mi powiedzieć. Może spytasz go o to ?
- Może tak, może nie, na razie jestem na niego zła i nie mam ochoty o nim myśleć. Jutro z nim pogadam.
- Ok, chodźmy teraz na dół bo twoja mama chyba cię wołała.
- Więc chodźmy - powiedziałam z uśmiechem :)
   Zeszłyśmy na dół, a tam... wielki bukiet róż. Spytałam mamy, czyje one są, a ona odpowiedziała, że są moje i że właśnie przyniósł je tu kurier. W środku kwiatów był jakiś liścik. Te róże były od Shanea - po prostu chciał przeprosić. Strasznie się zdenerwowałam - wzięłam kwiaty i chciałam je wyrzucić, lecz powstrzymała mnie Rose, twierdząc, że są zbyt ładne żeby je wyrzucać i że tylko się zmarnują. Mama potwierdziła słowa mojej przyjaciółki. Hmm... - pomyślałam - on chciał tylko przeprosić za to, co zrobił, a to przecież nie jest złe. Ok.. zostawię te kwiatki ale i tak nie mają dla mnie jakiegoś znaczenia. Byłam już zmęczona tą sytuacją i potrzebowałam odreagować. Rose wpadła na pomysł, że wieczorem pójdziemy na jakąś imprezę żebym mogła się trochę rozerwać. Co prawda, był to dobry pomysł ale wcześniej musiałyśmy znaleźć jakieś sukienki. W końcu nie można pójść na imprezę w spodniach i tunice. :)

   ♦♦♦♦
  Wróciłyśmy do mojego pokoju i zaczęłyśmy wyciągać z szafy wszystkie ubrania zdatne na imprezę. Znalazłyśmy parę kiecek ale Rose stwierdziła że lepiej by było, gdybyśmy poszły na zakupy. Pomyślałam że nie potrzeba nam nowych ubrań, ponieważ mam pół szafy sukienek, ale z drugiej strony... zakupy z najlepszą przyjaciółką po takiej kłótni dobrze mi zrobią. :) Schowałyśmy szybko ubrania do szafy i zeszłyśmy na dół. Powiedziałam mamie, że wychodzę i poprosiłam o trochę pieniędzy. Popatrzyła na mnie z uśmiechem i dała pieniądze. Podziękowałam i wyszłyśmy z domu. Na szczęście mieszkamy w centrum miasta i nie musiałyśmy jechać autobusem, tylko mogłyśmy się przejść i porozmawiać przy okazji.
  Po 10 minutach byłyśmy już na Blake Street. Tu jest najwięcej sklepów z ciuchami w całym mieście .! Razem z Rose chodziłyśmy tak i krzyczałyśmy do siebie, kiedy która znalazła jakąś fajną sukienkę.
- Mel, tutaj !! - krzyknęła Rose.
Rose pokazała mi piękną, niebieską sukienkę, która z przodu miała koraliki w górnej części, a z tyłu na plecach niewielką " łezkę ". Była nie droga i miałam ochotę ją kupić, kiedy nagle w oczy rzuciła mi się piękna malinowa sukienka na jedno ramię. Co prawda, była droższa od tej błękitnej sukienki ale warto było zapłacić więcej !! Od razu poszłam do sklepu stojącego obok wystawy, na której była sukienka zauważona przez Rose. Weszłam i bez wahania kupiłam tą kieckę. Byłam strasznie zadowolona z tych zakupów. :) Rose upatrzyła sobie czarno białą mini i do tego śliczne szpilki.
- Chodźmy do domu Rose, chciałam jeszcze przymierzyć moją sukienkę .!! - powiedziałam
- Ok. Też chciałam przymierzyć swoją. - powiedziała z uśmiechem. :)
Przyszłyśmy z zakupów i od razu poszłyśmy do mojego pokoju przymierzać nasze nowo zakupione kiecki. Wyglądałyśmy bajecznie .! Sukienki były idealne i świetnie się na nas prezentowały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz