Powoli kierowałam się w stronę nieznajomego. Bałam się tam podchodzić, bo to w końcu nieznajomy !! Jakimś cudem przezwyciężyłam strach. Nie myliłam się... to był Chris siedzący na drzewie.
- Hej Chris, co ty tutaj robisz ? - spytałam zdziwiona.
- Oo hej Melanie, nie wiedziałem, że ktoś tu jeszcze przychodzi ...
- Tak, ja przychodzę i to dosyć często - odpowiedziałam z uśmiechem. - więc.... co tu robisz ?
- Przychodzę tu, kiedy mam gorsze dni, a tak poza tym to lubię tu posiedzieć...
- Hmm widzę, że nie jestem jedyna :) A stało się coś ? Mówiłeś, że przychodzisz tu jak masz gorsze dni...
- No właśnie stało się. Mam poważny problem :/
- Mów szybko co jest bo chyba zaraz zemdleję ze strachu !!!
- Zakochałem się w pewnej dziewczynie i nie umiem jej tego powiedzie, a w dodatku jeszcze moja obecna dziewczyna... wszystko psuje :(
- Coo ?? O.o Ty masz dziewczynę ? Wczoraj, kiedy się całowaliśmy, mówiłeś całkiem co innego !! Jak mogłeś mnie okłamać:'(
- Przepraszam Mel, ale... gdybym powiedział ci prawdę, to nawet nie chciałabyś ze mną gadać, taka prawda.
- Ty dupku !! Ja cię naprawdę polubiłam, uważałam, że może coś z tego wyjść, a ty tak po prostu bezczelnie mnie okłamałeś i do tego jeszcze wykorzystałeś !! Wiesz co... może zapomnij o mnie ! - odpowiedziałam ze łzami w oczach i po chwili zawołałam - Toffik, chodź tu, idziemy stąd ! - Toffi przyleciał zaraz, zapięłam mu smycz i wyszłam z tego lasku. Chris chciał mnie jeszcze zatrzymać, ale nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Zastanawiałam się tylko, dlaczego mam takiego pecha do facetów ?! Z jednym zerwałam, kolejny jest kłamcą. Moje życie nie miało sensu od tamtej chwili.
Przyszłam do domu cała we łzach. Na mojego cholernego pecha trafionego właśnie tego dnia... zauważył mnie tata. Spytał, co mi się stało. Nie potrafiłam go okłamywać już dłużej, musiałam powiedzieć calutką prawdę, każde jedno wydarzenie z ostatnich dwóch dni. Tata był szczerze załamany postawą chłopaków wobec mnie. Miał rację... jaki normalny chłopak traktuje tak dziewczynę, którą kocha ? To na pewno nie mogłaby być prawdziwa miłość. Przeprosiłam i wyszłam z salonu. Chciałam jak najszybciej pójść do swojego pokoju i zapomnieć o calutkim świecie, tylko ja sama... Włączyłam muzykę, która jeszcze bardziej mnie dołowała, położyłam się na łóżku i myślałam. Tylko myślałam. Po pół godzinie do mojego pokoju przyszła mama i spytała, jak się czuję. Powiedziałam, że akurat nie jest to najszczęśliwszy moment w moim życiu, ale jakoś daję radę. Mama była teraz jedyną osobą, która mogła mnie wesprzeć. Nie chciałam martwić Rosi o " moim spotkaniu z nieznajomym ", pewnie by się martwiła. Jutro z nią o tym pogadam. Mama mnie zmobilizowała i powiedziała, żebym zapomniała o nich. Miłość jest cudowna, ale bardziej boli, jak cieszy. Miała zupełną rację. Wyszła z pokoju, a ja... nie wiem co mi się stało, ale... wyciągnęłam pudełko z pamiątkami związanymi z Shanem i zaczęłam wszystko z niego wyciągać. Każde zdjęcie, prezent, kartka, wszystko tam było. Przy każdej jednej pamiątce płynęły mi łzy. Najbardziej wzruszyłam się przy ostatniej rzeczy z tego pudełka... była to mała kamerka z naszymi wspólnymi filmikami. Znajdował się tam filmik, który nakręciła Rose, kiedy jeszcze nie znałam Shana. To było w kinie, kiedy Shane wylał na mnie colę, a ja tak się zdenerwowałam, że wysypałam na niego cały kubek z popcornem. Śmiałam się i płakałam zarazem :'). Te wszystkie zdjęcia, ramki, karteczki z lekcji z wyznaniami miłosnymi... ach, to były czasy. Schowałam pudełko z pamiątkami i włączyłam komputer. Przyszedł do mnie jeszcze tata i spytał, jak tam. Odpowiedziałam, że jest okej i że nawet nieźle się trzymam. Wyszedł. Na komputerze zobaczyłam, że mam nową wiadomość. Był to mail od Chrisa....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz